rymszewicz.NaTemat.pl – 2012-04-02

Tegoroczny maturzysta opowiedział mi o kuriozalnej rozmowie, jaką odbył ze swoim polonistą. Część z tematów, maturalnych prezentacji multimedialnych, dotyczy języka Internautów. W przygotowywanej wcześniej bibliografii nie wolno jednak używać żadnych linków do artykułów zamieszczonych w Internecie. Żart czy dramat edukacji w Polsce?

„Niekompetencja to cecha polskich absolwentów” napisał dr Marek Wojciechowski na swoim blogu . Jego wpis jest komentarzem do wyników badań Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w ramach projektu „Bilans kapitału ludzkiego”. Z opisanych wniosków wynika, między innymi, że najpopularniejsze kierunki studiów w Polsce produkują rzesze absolwentów sfrustrowanych, niekompetentnych i skazanych na bezrobocie.

Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Trudno jest mi również powstrzymać się od komentarza, z punktu widzenia rekrutera i specjalisty w zakresie rynku pracy.

Pisanie o tym, że system edukacji w Polsce jest przestarzały byłoby truizmem. Nie sposób jednak nie wspomnieć o kilku faktach, które jeszcze potęgują to wrażenie skostnienia i mentalnej zapaści systemu.

Po pierwsze – przeciętny absolwent studiów wyższych w Polsce posługuje się zaledwie jednym językiem obcym. Jeśli zestawić ten fakt z wielojęzycznością rówieśników na zachodzie Europy to wypadamy, co najmniej słabo. Biegła znajomość języka angielskiego nie jest już atutem na rynku pracy – jest standardem i absolutną koniecznością.

Szansę na znalezienie dobrze płatnej pracy daje znajomość języków, których najczęściej nie bierzemy pod uwagę. Wśród najbardziej pożądanych i poszukiwanych wymienia się: chiński, arabski, rosyjski, portugalski i język Farsi (nowoperski).

Po drugie – dlaczego polscy maturzyści masowo wybierają kierunki studiów, po których tak trudno o pracę? Czy w szkołach działa jakikolwiek system wspomagania absolwentów w podejmowaniu decyzji o przyszłości zawodowej? Skąd młodzi ludzie mają czerpać wiedzę o rynku pracy, procesach związanych z zamieraniem zawodów i pojawianiem się nowych, czy o dynamice rynków pracy w Polsce i Europie?

Do bazowej wiedzy o zasadach poszukiwania pracy dodałabym umiejętności związane z autoanalizą słabych i mocnych stron, porządkowaniem i pisaniem dokumentów aplikacyjnych i co najważniejsze – umiejętności autopromocji zawodowej w Internecie.

Po trzecie – rynek pracy w Polsce i na świecie zmienia się w tempie, którego nie doświadczyliśmy nigdy w historii wolnego rynku. W biznesie coraz bardziej liczą się Chiny i Indie. Szacuje się, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat, przeciętny czas, jaki przepracujemy w jednej firmie skurczy się do zaledwie dwóch lat.

Wśród najlepiej płatnych zawodów w 2011 roku, w Europie i Stanach Zjednoczonych, znalazły się:

  1. Optometrysta,
  2. Chiropraktor,
  3. Aktuariusz,
  4. Doradca genetyczny,
  5. Specjalista ds. Marketingu Cyfrowego,
  6. Konsultant ds. Mediów Społecznościowych.

Specjaliści w tych zawodach są rozchwytywani, a ich pensje regularnie rosną. Aż trudno wyobrazić sobie, że w 2005 roku jeszcze nie istniały. Podsumowując – warto wybierać zawody i specjalizacje niszowe. Omijać modne kierunki studiów i za wszelką cenę iść swoją drogą, zamiast powielać pomysły i rozwiązania innych.

Dlaczego więc, wobec tych faktów tylu maturzystów wybiera nierynkowe, a oblegane kierunki studiów?

Wydaje się, że odpowiedzialność się rozkłada – na skostniały system edukacji, źle przygotowanych nauczycieli i wreszcie na samych absolwentów.

Ogromnym problemem jest brak, u młodych ludzi, przedsiębiorczości, samodzielności w myśleniu i kreatywności. Przeraża ta podatność na „owczy pęd” i specyficzne myślenie kategoriami grupy – robię to, co robią wszyscy, powielam schematy myślenia i zachowania nawet, jeśli robię sobie tym krzywdę.

Trudno się temu dziwić, skoro sami nauczyciele konsekwentnie piętnują każdy przejaw indywidualności, kreatywności i krytycznego myślenia. Nieśmiertelne „co autor miał na myśli?” zastępuje „co Ty o tym myślisz?”. Wydaje się, że schematy nauczania języka polskiego czy historii nie zmieniają się od wielu lat. Uczymy dzieci odtwarzania, zamiast niezależnego myślenia. Utrwalamy schematy zamiast kreatywności. Nagradzamy bierność zamiast przedsiębiorczości.

Formalna, ogólna wiedza traci na znaczeniu. Wymaganie od uczniów pamięciowego opanowania materiału tylko ogranicza. Trudny, zmieniający się rynek pracy wymaga nauczenia nowych umiejętności, z których najczęściej po prostu nie zdajemy sobie sprawy. Nie da się przetrwać w nowych warunkach bez:

  1. Znajomości wielu języków obcych i otwartości na obce kultury.
  2. Umiejętności myślenia interdyscyplinarnego.
  3. Innowacyjności, kreatywności i krytycyzmu.
  4. Łatwości adaptacji do szybko zmieniających się warunków zewnętrznych.
  5. Umiejętności analizy i interpretacji danych.
  6. Sprawności w zakresie najnowszych systemów informacyjnych i informatycznych.

Ani jednej z tych umiejętności nie uczą szkoły w Polsce.

Szkolnictwo jest skostniałe, tradycyjne w sposobie nauczania, z nieżyciowym zakresem materiału i przestarzałymi lekturami. Pomija znaczenie nowoczesnej matematyki i informatyki. Nie uczy jak przetrwać i dostosować się do wymagań rynku pracy. I jeszcze najważniejsze – zapomina, ze młodzież zmienia się razem z czasem, w którym żyje. Facebook łączy ludzi różnych kultur i języków. YouTube pozwala na niczym nieograniczoną autopromocję. Znane dotąd metody wyszukiwania informacji, takie jak papierowy katalog w bibliotece, odchodzą w przeszłość – mamy Google i Wikipedię. Wiedza techniczna dezaktualizuje się średnio, co dwa lata. Jeszcze nie znamy nazw zawodów, które będą wykonywać nasze dzieci.

Czy polska szkoła o tym nie wie?

Facebook comments:

comments

1 Comment

  • Maciej
    Posted 2012-04-29 23:03

    Dwa zastrzeżenia – pomimo, że artykuł jako całość naprawdę niezły.
    Po pierwsze …cóż to za zawód: optometra? Może czegoś nie wiem, natomiast jeśli miała Pani na myśli specjalistę w branży optometrii, to prawidłowy zapis brzmi optometrysta.
    Po drugie: całkowicie i absolutnie nie zgadzam się z tak materialistycznym traktowaniem rynku pracy. Zarzut może pozornie śmieszny (bo w pracy głównie chodzi o aspekty zarobkowie) – natomiast nie tędy droga, aby wybierać zawody "perspektywiczne", a całkowicie nie pasujące do charakteru absolwenta. W takiej sytuacji choćby najlepiej płatny zawód nie zagwarantuje nam wysokich zarobków, gdyż brak motywacji wewnętrznych do jego wykonywania sprawi, że nie będziemy w nim naprawdę efektywni.
    Zajmuję się psychologicznymi aspektami predyspozycji zawodowych (badania kompetencyjne, itp.) więc tego pominąć nie mogłem, natomiast w innych kwestiach zgadzam się w 100%. 

Comments are closed.