Gdzie jest miejsce dla ambitnych kobiet?

Gdzie jest miejsce dla ambitnych kobiet?

rymszewicz..NaTemat.pl -2012-04-04

Pamiętacie świetną komedię Nancy Meyers ’’Czego pragną kobiety”? I ten moment, kiedy Super-Facet (Mel Gibson) ze zdumieniem zauważa, że jesteśmy ambitne? Zamiast myśleć O Nich, myślimy o swojej przyszłości? Życie pokazuje, że to nie tylko filmowy scenariusz. Przynajmniej w Polsce.

Potrzeba samorealizacji i podnoszenia kompetencji zawodowych dotyczy prawie 50% polskich kobiet przed 50 rokiem życia. Aż 44% pań, chciałoby nauczyć się czegoś nowego i dać sobie szansę na rozwój zawodowy. 34% badanych jest gotowa na zmianę miejsca pracy i zawodu. Jedna piąta z badanych dla pracy zgodzi się na przeprowadzkę i jest gotowa na zmianę sposobu myślenia i reagowania w stosunku do samej siebie. Zaledwie 17% pań na pierwszym miejscu stawia zmianę wyglądu i wizerunku. Okazuje się, że dbanie o pozycję zawodową i własny rozwój jest dla nas najważniejsze.

Taki obraz ambitnych Polek wyłania się z wyników badań reprezentacyjnej grupy 300 kobiet z całej Polski. Ankietowane Panie wypełniały przedział wiekowy 20-49 lat (badania przeprowadzone przez TNS OBOP, w lutym 2012r, na potrzeby kampanii „Jestem kobietą. Znam siebie”).

Co wobec tego, o naszych ambicjach myśli rynek pracy w Polsce?

Na pierwszy rzut oka – w ogóle nie bierze nas pod uwagę. Rynkiem pracy najwyraźniej rządzą mężczyźni, którzy widzą nas w kuchni lub przy dzieciach. Jesteśmy krajem tradycyjnym i patriarchalnym, w którym XIX-wieczne mity o Matce-Polce nadal mają swoich wyznawców. Jesteśmy programowane na macierzyństwo i pełnienie ról usługowych. Od kobiet wymaga się nie tylko dbania o własne rodziny, również opieki nad starzejącymi się rodzicami obu stron, czy wnukami. Najczęściej nikt nas nie pyta, czy mamy ochotę realizować scenariusze z góry dla nas zaplanowane. Naszym obowiązkiem jest przecież spełnianie oczekiwań. Nasza osobista satysfakcja, czy poczucie spełnienia w zawodzie nie ma znaczenia. Polska kobieta to z definicji Matka – Polka.

Zauważcie, że stosunkiem do kobiet na rynku pracy nie rządzi ekonomia, niepodzielnie panują tu stereotypy:

  • Nie zatrudniać młodych kobiet, bo rodzą dzieci, idą na zwolnienia i przynoszą straty. Młode kobiety są najgorszymi, niesolidnymi pracownikami.
  • Nie awansować kobiet. Polska kobieta ma być łagodna i spolegliwa. Nie musi być błyskotliwa, ani inteligentna, ani przedsiębiorcza, ani samodzielna. Jeśli jest „inna” i osiąga sukces, to musi być kłótliwym, upartym i odczłowieczonym Babochłopem.
  • Kobieta po czterdziestce to „Takie Coś” bez płci. W starciu na wygląd już nie wygra, staruszką jeszcze nie jest. Jak taką traktować? Dla bezpieczeństwa – nie zatrudniamy.

Oczekuje się od nas poświęceń na rzecz dzieci i rodzin, a nie daje możliwości odziedziczenia emerytury po mężu. Dlaczego nie wlicza się nam lat spędzonych z dziećmi do stażu emerytalnego? Czy kobieta przedsiębiorcza, z własną działalnością musi być karana niesprawiedliwymi przepisami? I wreszcie kwestia emocjonalnie najtrudniejsza – dlaczego pracodawcy oceniają przydatność kobiet w pracy według kryteriów wieku i wyglądu, zamiast kompetencji i doświadczenia?

 Mężczyźnie w pracy dużo wolno. Nikogo nie razi brak urody, pokory, wybujała ambicja czy wyrazista, kontrowersyjna osobowość. Kobieta z charakterem z miejsca jest podejrzana, w najlepszym wypadku określa się ją, jako nieelegancką, w najgorszym podejrzewa o karierowiczostwo i brak uczuć.

Źle być ambitną kobietą w Polsce. Trzeba umieć milczeć i dobrze się maskować. Nie wolno mówić, że się boimy – o brak pracy, przyszłość z głodową emeryturą, czy samotną starość, kiedy dzieci wyjdą z domu.

Trwa reforma emerytalna. Co zrobią z nami panowie Politycy? Na zasiłek nie mamy szans, dzieci nas nie utrzymają. Nie odziedziczymy emerytury po Mężach.

Gdzie jest miejsce dla ambitnych kobiet?