rymszewicz.NaTemat.pl – 2012-06-22

Badania wykazują, że z wiekiem zmieniają się nasze reakcje na utratę pracy. Złość, agresja, szukanie „winnych”, smutek, nostalgia, samotność, wyobcowanie. To tylko niektóre z reakcji towarzyszących bezrobociu. Pozbawieni pracy 50-latkowie częściej niż młodsi pracownicy zapadają na przewlekłe choroby. Są również częściej narażeni na depresję. Jakie są najczęstsze strategie samoobrony w sytuacji braku pracy i czy można pomóc pozbawionym pracy 50 latkom?


Pierwszym rodzajem reakcji i strategią obrony, przy utracie pracy, jest wyparcie problemu, złość i bunt wobec zastanej sytuacji. Typowa jest niemożność odnalezienia się w nowej sytuacji i przekonanie, że jest tymczasowa. W tej strategii osoba pozbawiona pracy natychmiast zaczyna szukać nowego zajęcia. Nie analizuje swojej sytuacji, działa chaotycznie i pod wpływem skrajnych emocji.

Dla drugiej grupy utrata pracy jest doświadczeniem traumatycznym i sytuacją bez wyjścia. Pojawia się depresja i choroby psychosomatyczne. Dominuje przekonanie, że życie właśnie się skończyło i straciło sens. Niewiara we własne siły i brak poczucia własnej wartości są tak silne, że uniemożliwiają jakiekolwiek działania.

Trzecia grupa racjonalizuje sytuację. Podchodzi do utraty pracy jak do jednego z wielu trudnych doświadczeń życiowych i traktuje jak szansę na pozytywne zmiany w życiu.

Czy bezrobotnym 50-latkom można pomóc?

Bądźmy szczerzy – bezrobotni 50+ to grupa w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy. Pracownicy w tym przedziale wieku, najczęściej spotykają się z dyskryminacją ze strony pracodawców. Osobistą sytuację bezrobotnych często pogarszają problemy zdrowotne, finansowe i często „nierynkowe” wykształcenie i doświadczenie zawodowe.

Kiedy czyta się CV 50-latków, uderza pewna prawidłowość. Niezależnie od zawodu i wykształcenia, dzisiejsi dojrzali pracownicy, na początku lat 90-tych, masowo zmieniali zawody i szukali spełnienia w prywatnym biznesie – własnym lub jako zatrudnieni pracownicy. Porzucali wyuczone zwody i umiejętności. Dzisiaj efekt jest taki, że na rynku ze świecą szukać dobrego, doświadczonego i wyuczonego w zawodzie ślusarza narzędziowego, dekarza, ale również – bibliotekarza z uprawnieniami kustosza lub historyka sztuki. Po dwudziestu latach przerwy w wyuczonym zawodzie powrót na rynek jest praktycznie niemożliwy.

Pozbawionym pracy 50-latkom można pomóc, pod warunkiem, że zgodzą się na przełamanie silnie zakorzenionych barier mentalnych i społecznych.

Jakie to bariery?

  1. Przekonanie, że „współczesny” świat jest obcy i nieprzyjazny. Postawa w stylu „za moich czasów” prowadzi do jeszcze większego wyobcowania i zmniejsza szanse na odbudowanie życia zawodowego. Ogromnym wyzwaniem osobistym jest pozbycie się negatywnych emocji – złości, żalu i pretensji do świata. Te złe emocje „widać” podczas rekrutacji i to one często decydują o nie zatrudnianiu.
  2. Niezrozumienie współczesnego rynku pracy. Niewiedza jak działa rynek (globalizacja, cykle kryzysów ekonomicznych, powszechność prac zleconych) powoduje frustrację i postawy roszczeniowe wobec pracodawców.
  3. Brak wiedzy o nowoczesnych metodach poszukiwania pracy. Poszukiwanie pracy przeniosło się do Internetu. Mamy networking, serwisy społecznościowe (Linkedin lub GoldenLine). Mamy też nowe formaty CV, przystosowane do publikowania w Internecie. Tymczasem dojrzałym pracownikom często brakuje podstawowych umiejętności związanych z pisaniem CV i listu motywacyjnego.
  4. Brak mobilności zawodowej. Kryzysowy rynek pracy wymusza konieczność poszukiwania zajęcia poza dotychczasowym miejscem zamieszkania. Im większa zdolność do przeprowadzki lub wyjazdu za granicę, tym prawdopodobieństwo zatrudnienia – wyższe. Wiem, że jest to najtrudniejsza przeszkoda do pokonania. Konieczność opuszczenia rodziny, zmiany otoczenia i mieszkania może paraliżować i odbierać chęć do zmian.

Rynek pracy w Polsce i Europie gwałtownie się zmienia – wymaga nowych umiejętności: znajomości Internetu, technik IT, języków obcych i wreszcie – mobilności i ogromnej odporności na stres.

Jeszcze zaledwie 20 lat temu, pięćdziesięciolatek mógł powoli myśleć o emeryturze. Dzisiaj pięćdziesiątka to nowa czterdziestka. Nie czas na ciepłe kapcie i bujany fotel. Do emerytury długo – jeszcze kilkanaście lat.

Facebook comments:

comments