Nie róbmy z orła karykatury – wywiad

Nie róbmy z orła karykatury – wywiad

rymszewicz.NaTemat.pl – 2013-06-23

Polacy, swoim zwyczajem, do symboli narodowych podchodzą na klęczkach. Zaraz podniesie się lament „Jezus Maria ruszają nam symbole narodowe!” I zapewniam Panią – do nikogo nie dotrze, że nie ruszają, że chcą tylko zrobić porządek, chcą ujednolicić i unormować, żeby nie trzeba się było wstydzić bałaganu. Nie dotrze, że skoro tak czcimy Orła, to nie róbmy z niego karykatury!

Violetta RYMSZEWICZ: Czy wolno nam zmieniać symbole narodowe?

Andrzej-Ludwik Włoszczyński (*): To zależy, o jaką zmianę chodzi – zmieniamy, na przykład, barwy narodowe z bieli i czerwieni na granat i zieleń? Zamieniamy orła lwem? Oczywiście, takie zmiany są niemożliwe. Natomiast niewielkie zmiany i poprawki plastyczne w wyglądzie orła z godła narodowego jak najbardziej są możliwe, nawet pożądane.

Pożądane…?

Oczywiście. Współczesny stosunek do godła narodowego powinien być racjonalny. Godło narodowe jest przecież znakiem rozpoznawczym narodu tym, co nas, Polaków, wyróżnia.

A wyróżnia?

No, z tym jest kiepsko.

Jak to, mamy przecież godło narodowe. Orła Białego na czerwonym tle.

Mówi Pani – Orła Białego na czerwonym tle? A jak on wygląda? Proszę przespacerować się Krakowskim Przedmieściem w Warszawie. W jednym budynku mieszczą się trzy ministerstwa, są trzy tablice informacyjne i każda z tych tablic ministerialnych ma innego orła! Mało, że orły są różne, różne są też wielkości, proporcje herbów i ich rozmieszczenie na tablicach.

Mnie, jako projektanta chyba najbardziej zastanowił wizerunek orła Ministerstwa Gospodarki, które za czasów Waldemara Pawlaka dorobiło się orła-kuriozum. W ogóle nie wiadomo, orzeł polski czy niemiecki. Orzeł Biały szaro-bury? Po wielkiej awanturze, jak to u nas, Ministerstwo wycofało dziwnego orła ze strony internetowej, ale na materiałach i dokumentach ministerialnych został taki sam i straszy nadal… .

Nie szanujemy Orła Białego?

Nie szanujemy. Zresztą jak mamy szanować skoro sami politycy myślą o symbolach państwa w kategoriach logo małej firmy? Jeśli, na przykład, nie dba się o jednolity wizerunek znaków państwowych, to wysyła się w świat sygnał, że państwo jest słabe i bałaganiarskie.

Dla przykładu – ostatnio Policja przedstawiła projekt nowego systemu identyfikacyjnego. O ile sam znak nie budzi zastrzeżeń – jest czysty i prosty – to mam ogromne wątpliwości, co do wizerunku orła. Policja jest przecież agendą rządu – w związku z tym bardzo chciałbym żeby jako przedstawiciel rządu i państwa, nie wstydziła się naczelnego symbolu narodowego. Na nowym logo nie ma Orła Białego na czerwonym tle. Nie ma też samego orła. Dlaczego nie został użyty?

No właśnie, dlaczego?

Trudno jest mi wypowiadać się w imieniu projektantów, natomiast rozumiem skąd wziął się ten bałagan i brak ujednoliconego wizerunku godła.

Przede wszystkim z obowiązującej nas Ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych. Heraldycy wielokrotnie zwracali uwagę, że ustawa jest bublem i wprowadza chaos w systemie identyfikacji państwa polskiego. W myśl tej ustawy możliwe jest użycie wizerunku orła białego, pod warunkiem, że jest to modyfikacja obowiązującego wizerunku orła państwowego.

Kłopot polega na tym, że jeśli przyzwalamy na modyfikacje wizerunku orła, to podczas zmian często wychodzą karykatury. I proszę zauważyć, ze nikt nie dba o to jak wygląda nasz symbol narodowy. Nikogo specjalnie nie martwi, kiedy nieudolny grafik robi z orła wronę.

To mi przypomina podejście rodem z 20-lecia międzywojennego, kiedy panowała moda na znakowanie orłem… .

No tak, różne wersje orła pojawiały się na pieniądzach, biżuterii, a nawet na budynkach. Tylko, że po pierwsze to było prawie sto lat temu, czas zachłyśnięcia się wolnością. Ówczesna moda na orła, zrodziła wiele bardzo dobrych, profesjonalnych projektów. Po drugie – patrząc na współczesne realia, na takim, jak teraz, bałaganiarskim podejściu do symboli narodowych traci państwo i tracimy my wszyscy. Bo kto poważnie traktuje kraj, który nie umie zapanować nad wyglądem własnych znaków?

Nie wypadamy wiarygodnie…

No, nie wypadamy. A jeszcze w zestawieniu z takimi Niemcami, wyglądamy na zwyczajnych bałaganiarzy. Czy wie Pani, że Niemcy starannie zadbali o to, by ich orzeł rządowy był identyczny na wszystkich materiałach, na których występuje? Ze specjalnych stron rządowych można ściągnąć przygotowane pliki z gotowym wizerunkiem godła. Niemiecki urzędnik, który potrzebuje wizytówki wprowadza swoje dane do programu i automatycznie otrzymuje gotowy wzór z imieniem, nazwiskiem i ujednoliconym godłem.

Imponujące. Czy to dlatego zajął się Pan przygotowywaniem ujednoliconego wizerunku Orła Białego?

Niezupełnie. Po wielkiej dyskusji nad wspomnianą Ustawą pomyślałem, że wszyscy tylko gadają i od tego gadania polski orzeł nie stanie się ładniejszy. W 2006 roku zacząłem pracę nad projektem Orli Dom. Projekt jest na ukończeniu. Orzeł z mojego opracowania jest przyjazny dla projektantów i wykonawców, łatwy w egzekucji. Zawiera elektroniczne pliki wykonawcze kilku wersji orła, księgę znaku z opisem, specyfikacją barw itp.

Wiem, że próbował Pan zainteresować projektem etapowego wprowadzania ujednoliconego Orła polityków. Wiem też, ze ich reakcje oscylowały od obojętności aż po odmowę wprost. Jak Pan sądzi – dlaczego politycy nie są zainteresowani proceduralnym ujednoliceniem wizerunku Orła?

Politycy skrzętnie unikają tego problemu. Podejście przeciętnego polityka jest bardzo proste – co mogę na tym zyskać lub co mogę na tym stracić? Żaden polityk nie chce być wiązany ze sprawą, która może budzić kontrowersje i potencjalny ostry atak przeciwnej opcji.

Czyli sądzi Pan, że jeśli odważny polityk dowolnej opcji stwierdzi, że pomysł wprowadzania procedur, instrukcji i plików ujednoliconego wizerunku orła białego jest racjonalny i zdecyduje się go poprzeć to…

…. to rozpęta się polskie piekło….

….?

No tak – przecież Polacy, swoim zwyczajem, do symboli narodowych podchodzą na klęczkach. Zaraz podniesie się lament „Jezus Maria ruszają nam symbole narodowe!” I zapewniam Panią – do nikogo nie dotrze, że nie ruszają, że chcą tylko zrobić porządek, chcą ujednolicić i unormować, żeby nie trzeba się było wstydzić bałaganu. Nie dotrze, że skoro tak czcimy Orła, to nie róbmy z niego karykatury!

W Polsce każdy może dowolnie majstrować przy wizerunku Orła…?

Ja powiem inaczej – w Polsce każdy musi majstrować przy wizerunku orła! Jak przy tych nieszczęsnych tablicach na Krakowskim Przedmieściu. Powód jest prosty – co robić skoro nie ma żadnego oficjalnego wzorca w postaci pliku, który można pobrać i użyć.

A gdyby zapytać Polaków – do kogo należą symbole narodowe…?

To odpowiedź będzie prosta. Należą do nas, czyli do nikogo. Przecież nas nawet specjalnie nie drażnią te urzędowe orły – koślawe, zielonkawe ze starości i brudu. Przecież są niczyje…

I powiem Pani więcej – dlaczego w Polsce nie ma stanowiska, na przykład przy Prezydencie RP, zarządzającego wizerunkami godła i flagi państwowej? Kto, imiennie, jest odpowiedzialny za to, że na urzędach wiszą te wszystkie skarlałe orły?

No przecież nie wolno ich ruszać…

(Śmiech) Godła ruszyć nie wolno! Postawiliśmy go na ołtarz, na pomnik i mamy z głowy. Widzi Pani tak samo było z Janem Pawłem II, który jeszcze za życia prosił, żeby nie stawiać Mu pomników. I co? I nic. Pomniki stoją. A to, co jest prawdziwą spuścizną po Papieżu – jego książki, listy, pisma – leży w bibliotekach. Nieczytane. Kto je zna? Kto o tym myśli? Ale tak to jest – pomnik stoi, kwiatki można postawić i zapomnieć. Tak samo z godłem. Ustawiony na ołtarzu, może wyglądać jak wrona. Przecież go czcimy.


(*) Andrzej-Ludwik Włoszczyński – projektant (znaki firmowe, herby, opracowania systemów identyfikacji wizualnej) doradca; bloger; eagler; freelancer.

W wolnych chwilach pisze bloga i pracuje nad kształtem polskiego Godła Narodowego w ramach autorskiego projektu Orli Dom.