Monika Heleniak: Historia pewnej znajomości (*)

Monika Heleniak: Historia pewnej znajomości (*)

Na samą myśl robi mi się słabo. Ale od dziś jesteś dla mnie bezimienny, bo nie jesteś wieczny i to nie ty decydujesz kiedy ewentualnie możesz mi towarzyszyć.

PRZEBUDZENIE

Wiesz musimy porozmawiać. Tak dzisiaj, teraz bo dłużej tak już być nie może. Pozwól, że to ja się najpierw wypowiem, później ty, choć z tego co pamiętam nie odzywasz się do mnie od kilkunastu ładnych lat, mimo to, zbyt często gdy jesteśmy razem to Ciebie wszyscy widzą i rozpoznają, a ja pozostaję w cieniu z koszem tłumaczeń ledwo łapiąc oddech.

Ok., widzę, że jesteśmy na siebie zdani, zresztą przestrzegali mnie przed tobą od najmłodszych lat, ale ja wierzyłam, że może się jednak nie spotkamy, byłam w błędzie, trudno.

WRACAJĄC DO KORZENI

Zaczynając od początku, nie przypominam sobie bym cię szukała, rozglądała się za tobą. Widziałam cię z innymi, ale nie specjalnie przypadłeś mi do gustu. Szczerze wyobrażałam sobie życie bez ciebie i coś mi mówi, że świetnie bym sobie radziła, może nawet lepiej niż teraz. Ale dopadłeś i mnie. Najpierw niepozornie raz na jakiś czas pojawiałeś się stojąc tuż za mną, tak strasznie się wstydziłam i bałam, że nie byłam sobą. Zwykle wtedy gdy bardzo mi zależało na sukcesie, czy po prostu na ludziach z którymi jestem, przez ciebie dostawałam białej gorączki. Bez pytania, to ty przedstawiałeś się jako pierwszy, to ty rozpoczynałeś przemówienia, to ty wyrywałeś mi długopis na testach, żebyś się chociaż do nich przygotował.

KILKA NIEWYGODNYCH FAKTÓW

Pamiętasz ten sprawdzian z matematyki w 2 klasie w podstawówce? Było tyle materiału, ale nauczyłam się, co z tego jak to ty rozwiązałeś większość zadań niestety ze skutkiem marnym. Albo to przedstawienie gdy śpiewałam piosenkę, tyle ćwiczyłam, ale zanim się obejrzałam to ty już trzymałeś mikrofon, i co z tego że dałeś mi zaśpiewać końcowe zwrotki, jak zawsze liczy się pierwsze wrażenie. A pierwsze klasowe ognisko pamiętasz? Chciałam się tylko dobrze bawić, miło spędzić czas i w końcu być sobą, ale nawet wtedy mi na to nie pozwoliłeś. A zmianę szkoły kojarzysz? Tak średniej, wiesz czemu to zrobiłam? Bo miałam Cię dość, słyszysz wtedy już naprawdę miarka się przebrała. Stwierdziłam, że gdy zmienię środowisko pozbędę się ciebie. Ale oczywiście co? Otwieram drzwi nowej klasy, patrzę pierwsza ławka wolna, podchodzę bliżej. A skądże, jedno miejsce już zajęte właśnie przez ciebie. Na szczęście szkoła średnia się skończyła. Wiesz pomyślałam, że gdy przeprowadzę się na drugi koniec Polski, to na bank cię już tam nie spotkam. Bo wiesz zależało mi na tym. Nowe miasto, nowi ludzie, nowe wyzwani i uczelnia i ten kierunek, niby wymarzony, ale zawsze obawy pozostają. Pamiętam, że gdy wchodziłam po schodach w akademiku myślałam o tobie, czy też już dotarłeś, czy jednak odpuściłeś i w końcu będę mieć czas dla siebie, ale byłeś. Zawsze znajdziesz sposób by dotrzeć za mną na czas, nawet na krańcach świata. Co było następne? Pierwsza praca. Tak bardzo chciałam zdobyć trochę doświadczenia, tak wiem, zarobki były niewielkie, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Tyle, że ty byłeś innego zdania, nagle pozwoliłeś na bycie studentką po mojemu, jak to się mówi lepiej późno niż wcale. Udało się obroniłam dyplom i weszłam na drogę zawodową. Późno? Chyba masz sklerozę, jak chciałam pracować, to nie było mowy. Wybacz teraz są takie czasy, że na rynku pracy się trzeba czymś wyróżniać czymś więcej niż dyplomem, zresztą mówiłam ci, ale ty nigdy mnie nie słuchałeś.

ZAWODOWO

Jednam udało się, ten jeden jedyny raz wymknęłam się na rozmowę kwalifikacyjną. Już trochę cię poznałam, trochę poczytałam i wiedziałam, jakie są twoje słabe strony i udało się. Tak się cieszyłam, bo to była renomowana Firma, niestety krótko, bo jak się dowiedziałeś, postanowiłeś, że życie zawodowe też będzie wspólne. Wiesz co było najgorsze, że mimo iż mówili o tobie w bardzo negatywnym aspekcie nikt cię nie wyrzucił. To przez ciebie nie awansowałam, to przez ciebie zbierałam nagany. Nawet w firmie już wiedzą, że jesteśmy razem i chyba tylko z litości mnie jeszcze nie zwolnili, bo wszyscy widzą jaki jesteś, współczują mi i nie chcą dołować jeszcze bardziej.

Pamiętasz to wszystko? To zawsze jakieś pocieszenie. Ale co mi z tego?

CZAS NA ZMIANY

Wiesz już pogodziłam się, że zawsze będziemy razem, ale do tej pory nasze relacje opierały się o twoje widzi mi się, teraz będziemy żyć na moich zasadach. Trudno, że ci się nie podoba. Jak to mówią, kij ma dwa końce i teraz ty będziesz dostawał obuchem. Po pierwsze to ja zawsze wszędzie wchodzę pierwsza, to ja zaczynam rozmowę, to ja decyduję co chcę w danym momencie robić i wiesz jak już stwierdzę, że jestem sobą w pełni, to ewentualnie się mogę do ciebie przyznać, choć z drugiej strony pewnie już cię tak blisko nie będzie bo ty nie lubisz być na drugim miejscu. Trudno, jak by ktoś pytał, to cię wspomnę.

Tylko czekaj jak ci było na imię? Tak mnie opętałeś, że zapomniałam. Ale spokojnie, to było coś na m… jak mdłości, nie, mdłości to miałam gdy występowałam publicznie. To chyba coś na d… drżenie, o tak nie raz przez ciebie drżał mi głos, zresztą cała trzęsłam się jak galareta.

TAK TO TY

Już wiem, nazywają cię STRES. Na samą myśl robi mi się słabo. Ale od dziś jesteś dla mnie bezimienny, bo nie jesteś wieczny i to nie ty decydujesz kiedy ewentualnie możesz mi towarzyszyć. Zaskoczony? A co myślałeś, że przez całe życie będę siedzieć cichutko jak myszka, rezygnując z własnego życia? Nie! Jest zbyt cenne i przede wszystkim moje.

Ten nieproszony gość może zawitać i w Twoim życiu nie poddawaj się, staw mu czoło niech to będzie Twój mały sukces!


(*) Monika Heleniak - absolwentka wydziału administracji publicznej oraz zarządzania zasobami ludzkimi. Zajmuje się działalnością naukową (koła naukowe: europejskie, socjologii stosowanej i marketingu oraz zarządzania kadrami). Współtworzy i administruje fan page’e tematyczne m.in. strony rymszewicz.eu. Interesuje się zagadnieniami związanymi z HR, marketingiem, Public Relations, a także rozwojem osobistym.