O kraju, który mnie „d**a”

O kraju, który mnie „d**a”

rymszewicz.NaTemat.pl – 2013-11-10

Piszę w imieniu setek oszukiwanych i naciąganych studentów, praktykantów, specjalistów i freelancerów. Za wykonaną pracę należy się zapłata. Takie są przyjęte normy i zasady życia społecznego. Co to za kraj, w którym przed każdą nową pracą trzeba się dobrze zastanowić, czy kolejny raz nie padamy ofiarą naciągaczy?

W Polsce nie ufa się bliźnim. Jesteśmy podejrzliwi i mało otwarci. Wskaźnik poziomu zaufania społecznego oscyluje wokół marnych 10% i jest jednym z najniższych w Europie.

Politycy różnych maści chcieliby wyjaśnić ten fenomen nieufności najprościej jak się da – komunizmem i latami zamknięcia za żelazną kurtyną. Politycznie poprawni przekonują, że młode pokolenia szybko zapomną o doświadczeniach przeszłości i nauczą się po europejsku – ufać.

Cóż, obawiam się, że nic z tego nie będzie. I młode i nieco starsze pokolenia szybko orientują się, że zaufanie po polsku to czysta fikcja i naiwność.

Jak oduczyć zaufania?

Na przykład – wypuszczając naiwnych i ufnych na polski, prymitywny rynek pracy. Tutaj etyka, uczciwość i prawdomówność to utopia. Tu niepodzielnie rządzi kłamstwo, chciwość i naciąganie.

A wygląda to tak:

Scenariusz pierwszy: Na ważniaka

Jesteś freelancerem. Pracujesz na własny rachunek. Kontaktuje się z Tobą „Bardzo –Ważna – Osoba – z – Bardzo – Znanym – Nazwiskiem” i prosi (uwaga – nie zleca – prosi) o wykonanie zadania. To może być cokolwiek: od napisania skomplikowanego raportu, przez opracowanie podręcznika, aż po przygotowanie szkoleń lub projektu.

Przedmiot prośby jest bez znaczenia. Ważne jest to, że „Bardzo – Ważna – Osoba” roztacza przed Tobą świetlane perspektywy potencjalnej współpracy w przyszłości i bliżej niesprecyzowane możliwości wynagrodzenia. Usłyszysz obietnice kariery w otoczeniu Ważniaka „pod warunkiem, że projekt wypali” i wysokich zarobków ‘”po skończeniu projektu pilotażowego”.

Ważniak czaruje tym intensywniej, im bardziej zależy mu, żebyś „odwalił” robotę za niego i im bardziej sam nie ma pojęcia jak się do niej zabrać. Jest cyniczny i tak pewny magii Wielkiego Nazwiska, że … często dasz się nabrać.

Uważaj – Ważniak zniknie z Twoją pracą i podpisze ją swoim nazwiskiem. O wynagrodzeniu nie może być mowy. Ważniak zadbał, żeby nie zostawiać śladów na piśmie. Wszystko odbywa się na przysłowiową „gębę”.

Scenariusz drugi: Na karierę

Właśnie skończyłeś studia. Od miesięcy bezskutecznie szukasz pracy. I nagle – prezent od losu – Prestiżowa Firma oferuje praktyki. Szlifujesz CV i List Motywacyjny. Wysyłasz. Zapraszają Cię na rozmowę. Na miejscu wysłuchujesz płomiennej przemowy o karierze i możliwościach rozwoju. Na sam koniec, Twój rozmówca niemal szeptem dodaje, że praktyki są bezpłatne.

Jeśli dasz się nabrać czeka Cię sześć bitych miesięcy dokładania do faktu, że pracujesz. Arogancja Prestiżowej Firmy aż bije po oczach – przecież zdobywasz bezcenne doświadczenie, jak możesz oczekiwać wynagrodzenia?

Scenariusz trzeci: Nie mamy do Ciebie zaufania

Jesteś specjalistą z doświadczeniem – tłumaczem, architektem, dziennikarzem, nauczycielem… . Szukasz stałej pracy w zawodzie. Wysyłasz CV. Przechodzisz pierwszą selekcję i okazuje się, że dla potencjalnego pracodawcy jesteś … niewiarygodny. Nie ufa Twojemu CV, wobec tego zanim zaoferuje Ci pracę musisz:

  • Jako tłumacz – przetłumaczyć, co najmniej 20 stron tekstu.
  • Jako architekt – przedłożyć zestaw projektów.
  • Jako dziennikarz – napisać kilka tekstów próbnych.
  • Jako nauczyciel – przygotować konspekty zajęć, scenariusze lekcji….

Pozbądź się złudzeń – cokolwiek zrobisz, zrobisz za darmo i bez praw autorskich. Szybko znajdziesz swoją pracę w Internecie z niewielkimi zmianami, podpisaną nieznanym Ci nazwiskiem. Dodajmy jeszcze, że inna wersja tej samej historii to plagiaty popełniane przez mniej lub bardziej znane nazwiska nauki polskiej.

Scenariusz czwarty: Na instytucję

Jesteś studentem. Dodajmy, że zdolnym i pracowitym. Twój opiekun naukowy proponuje Ci pracę (prowadzenie koła naukowego, opracowywanie bibliografii, prowadzenie fanpage’a instytutu). W zamian oferuje stałą pracę i wynagrodzenie po skończeniu studiów. Pracujesz solidnie – rok, dwa. Kończysz studia – pracy i wynagrodzenia nigdy nie dostajesz.

Wszystkie wymienione historie zdarzyły się naprawdę.

Zebrałam i opisałam tylko te, które najczęściej się powtarzają. Sama padłam ofiarą „Scenariusza numer 1”. Rozmawiałam z innymi poszkodowanymi i wszystkich nas łączy to samo uczucie bezsilnej wściekłości wobec bezkarności, cynizmu, arogancji tych wszystkich, którym przy naciąganiu nawet nie drgnie powieka.

Naciągacze to często nazwiska z pierwszych stron gazet, telewizyjne „gadające głowy” z ustami pełnymi frazesów o tym, że Polska jest państwem prawa.

Jak tu żyć?

Francis Fukuyama w swojej słynnej książce „Zaufanie” pisze, że o bogactwie i sprawności państw decyduje kapitał społeczny. Kapitał społeczny to nic innego jak istnienie trwałych, niezmiennych, respektowanych norm postępowania i współpracy między ludźmi. Kapitał społeczny tworzy wieź. Więź rodzi wzajemne zaufanie. Dzięki więziom społecznym państwo nie tylko działa sprawnie, bogaci się sprawiedliwie, ale przede wszystkim – daje swoim obywatelom pewność, że w razie ich krzywdy – stanie po ich stronie.

Społeczeństwa z wysokim kapitałem społecznym i poziomem zaufania są bogatsze i bardziej innowacyjne. To przecież dość oczywiste, że dzięki zaufaniu członkowie społeczności nie obawiają się dzielić pomysłami i ideami. Istniejące więzi społeczne dają pewność, zachowania praw autorskich.

W Polsce, od lat, mamy kryzys zaufania. Nikt nikomu nie ufa. Pracodawcy wątpią, w jakość nauczania, więc sprawdzają poziom wiedzy i kompetencji kandydatów. Uczelnie nie ufają pracodawcom i bronią się przed reformami, które zweryfikują poziom wiedzy i umiejętności naukowych wykładowców.

Politycy, często niekompetentni, nie radzą sobie z poziomem zadań, jakie stawia przed nimi posłowanie i zarządzanie krajem. Łatwiej jest im naciągać, niż uczciwie podawać autorów raportów, badań i analiz, które z taką lekkością prezentują, jako własne.

Zastanawiam się – jutro jest 11 listopada – Narodowe Święto Niepodległości, święto państwa i patriotyzmu. Jak będziemy je obchodzić? Pewnie zrobimy szopkę. Urządzimy marsze, zapalimy pochodnie i zaśpiewamy hymn. Pewnie tak – to łatwiejsze niż podanie sobie rąk i wspólna praca nad zaufaniem.

Zamiast zakończenia

Do bezkarnych, Ważniaków-Na-Stanowiskach – fakt, że przy nazwisku mamy napisane „freelancer”, nie oznacza, że pracujemy za „free”. Jeśli potrzebujecie naszej wiedzy, doświadczenia i umiejętności – zapłaćcie.

Piszę nie tylko w swoim imieniu. Piszę w imieniu setek oszukiwanych i naciąganych studentów, praktykantów, specjalistów i freelancerów. Za wykonaną pracę należy się zapłata. Takie są przyjęte normy i zasady życia społecznego.

Co to za kraj, w którym przed każdą nową pracą trzeba się dobrze zastanowić, czy kolejny raz nie padamy ofiarą naciągaczy?

Do poczytania