Dlaczego nie warto studiować?

Dlaczego nie warto studiować?

rymszewicz.NaTemat.pl – 2013-11-24

W sensie zawodowym, cała Polska jest jednym wielkim centrum usług outsourcingowych. I na inżynierskie „głowy do wynajęcia na chwilę” zawsze jest popyt. Kłopot polega na tym, że w istniejącym systemie nie da się zrobić kariery ani zarobić dużych pieniędzy. W outsourcingu usług dochodzi się tylko do średniego szczebla. Ci, ambitni, którzy chcą więcej z reguły prędzej czy później, uciekną za granicę.

Z Tomaszem Gabrysiem, przewodniczącym Studenckiego Forum BCC w Gdańsku rozmowa o tym – „Dlaczego nie warto studiować”.

Violetta Rymszewicz: Dlaczego rzuciłeś studia?

Tomek Gabryś: Studiowałem telekomunikację. W trakcie zorientowałem się, że większość studentów po moim i kierunkach pokrewnych po prostu zostaje programistami. Mnie to nie leży. Projekt p.t. „Studia” doprowadziłem do poziomu „Inżynier”. Później dotarło do mnie, że studia to strata czasu.

Strata czasu?

Tak. Na moich studiach z zakresu telekomunikacji zupełnie nie było zajęć praktycznych. Wykłady prowadzili naukowcy-teoretycy. Jakich, praktycznych, umiejętności mogę nauczyć się od teoretyka? Teoretyk nie ma u mnie autorytetu. Uczyli mnie ludzie, po których było widać, dlaczego pracują na uczelni.

Dlaczego pracowali na uczelni?

Zdobyli ciepłe posadki i nie musieli się już rozwijać. To często byli ludzie, którym nie udało się dostać do pracy w firmach prywatnych. Pracują na uczelni, bo tam nie trzeba się starać. Nie rozwijałem się na studiach, nie uczyłem się żadnych praktycznych umiejętności, więc dałem sobie spokój. Dodatkowo miałem uczucie, że inwestuję swój czas i energię w coś, co nic mi nie daje.

A co miały dać Ci studia?

Na przykład – konkretny zawód, umiejętności praktyczne, uprawnienia. Przecież teraz żeby wykonywać dowolny zawód potrzebna jest praktyka i doświadczenie. A nam wkładano do głowy zasoby przestarzałej, często nieaktualnej wiedzy. Uczelnie jakby zapomniały, że to nie teoria, a praktyka i doświadczenie dają pracę.

Rzuciłeś studia i co dalej?

Teraz pracuję na rzecz Studenckiego Forum Bussines Centre Club. Jestem przewodniczącym regionu i przez ostatnie trzy lata nauczyłem się więcej niż przez cały czas studiów.

Czego się nauczyłeś?

Zacznijmy od tego, że Studenckie Forum BCC ma ponad 400 członków w całej Polsce. W Gdańsku zarządzam 20 osobowym zespołem. Tutaj panują takie same prawa jak w każdej realnej firmie. Dzięki BCC poznałem wiele fantastycznych osób. Ponadto nauczyłem się mnóstwa rzeczy – od tego jak prowadzić marketing, pozyskiwać fundusze, pisać oferty biznesowe, budować i motywować zespół, jak nim zarządzać, planować działania, prowadzić rekrutację, przechodzić rozmowy rekrutacyjne aż po to, jak dobrze napisać CV. Czy wiesz, że na studiach nikt nas nie uczy jak dobrze pisać CV?

Wiem. Nie uczą Was też, jak wybierać studia, żeby nie trafiać na bezrobocie…

Zgadza się – nie uczą. W praktyce to wygląda tak, że tuż przed maturą idzie się na uczelnię, na dzień otwarty. Robi spacer po wydziale i dostaje zestaw mało precyzyjnych informacji o możliwościach zatrudnienia. I to tyle. Żeby ktoś zadbał o to, jak absolwent znajdzie się na rynku pracy nawet nie ma mowy.

Na rynku pracy niespecjalnie jest miejsce dla absolwentów studiów….

Nie. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Miejsce jest, tyle, że nie dla wszystkich. Firmy biją się przecież o programistów, inżynierów informatyków, absolwentów telekomunikacji. Inna rzecz to fakt, że cała Polska jest wielkim centrum usług outsourcingowych. I na inżynierskie „głowy do wynajęcia na chwilę” zawsze jest popyt. Kłopot polega na tym, że w istniejącym systemie nie da się zrobić kariery ani zarobić dużych pieniędzy. W outsourcingu usług dochodzi się tylko do średniego szczebla. Ci, ambitni, którzy chcą więcej z reguły prędzej czy później, uciekną za granicę.

To gdzie w takim razie leży problem, skoro z tego, co mówisz inżynier poradzi sobie tak, czy inaczej?

Problem polega na tym, że studiowanie na studiach politechnicznych jest czasochłonne – tydzień uczelniany ma około 35 godzin tygodniowo. Nie byłoby sprawy gdyby uczelnie uczyły umiejętności praktycznych. Takich, który przyszły inżynier nie musiałaby zdobywać sam. Jeśli siedzę na uczelni 35 godzin tygodniowo, a pracodawcy na stracie wymagają ode mnie praktyki i doświadczenia, to oznacza to, ze muszę sobie to doświadczenie zdobyć i zapewnić sam. Jak? Na przykład dopłacając do odbywania bezpłatnych praktyk po studiach. Skoro tak – to ja dziękuję. Rezygnuję ze studiów i zdobywam praktyczne umiejętności i doświadczenie.

Aż mi się ciśnie na usta – to po Ci było to studiowanie? Dlaczego poszedłeś na studia?

Jeśli rodzice latami kładą Ci do głowy – zrób maturę, idź na studia, znajdź stałą pracę, będzie fajnie – ta wizja ląduje głęboko w świadomości, prawda? Skoro rodzice mówią, to pewnie wiedzą. A tu się okazuje, że (z całym szacunkiem do Rodziców) nie wiedzą. Bo realia, w których oni studiowali, dawno są nieaktualne. Kto 20 lat temu słyszał o outsourcingu usług? I to wszystkich – od HR, przez rekrutację na IT kończąc? Kto słyszał o zawodach freelancerskich?

To, dlatego idziecie na studia? Bo rodzice każą?

Wiesz, nawet nie rodzice – rekruterzy.

Słucham? Kto? Rekruterzy?

No tak. W Polsce jest tak, że jak nie masz skończonych studiów to jesteś nikim. Choćbyś nie wiadomo, co umiała, jeśli nie masz skończonych choćby byle jakich studiów – dla rynku pracy nie istniejesz!

Nigdy tak nie myślałam, nie myślę i nie będę myślała!

(śmiech)… ty nie, dobry rekruter też, nie! Przeciętniakom wydaje się, że gość bez studiów nic nie umie …

To bzdura. Od lat, podczas rekrutacji, nie sprawdza się już wykształcenia formalnego tylko poziomy kompetencji.

I co – nie buntujecie się przeciwko paradoksom na rynku pracy? Młodzi powinni się buntować…

Nam się nie chce postawić rodzicom, bo to się nie opłaca. A jest przecież tak, że starsi nie mogą nas już nauczyć jak sobie radzić z rynkiem pracy. Nie nauczą nas też jak uchronić się przed kryzysem w karierze, bo sami nie mają tych umiejętności. Może w tej sytuacji musimy zanegować wszystko, co wiedzą o starych sposobach na pracę i znaleźć własne…

A macie takie?

Można iść na swoje i zostać freelancerem.

Tomek, masz przed sobą infografikę z poziomem bezrobocia w Europie wśród młodych. Co widzisz?

http://one-europe.info/in-brief/infographic-eu-youth-unemployment

Sam tytuł mówi wszystko – „Młodzi, wykształceni i bezrobotni”. Widzę Polskę z takim samym katastrofalnie wysokim poziomem bezrobocia wśród młodych jak w prawie całej Europie zachodniej! Zobacz – tylko u Niemców, Austriaków i Finów jest normalnie.

Co z tym zrobić?

Upraktycznić studia wyższe. Dostosować do rynku. Zbliżyć studia do biznesu. Dopuścić biznes do uczenia.

Czy coś jeszcze?

Tak – przekonać młodych, żeby planowali swoją karierę bez oglądania się na studia. Żeby wzięli pełną odpowiedzialność za siebie i spróbowali prawdziwego życia.

 


Do poczytania: