rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-02-02

Masz kiepską, źle płatną pracę bez szans na awans? Co zrobisz, żeby wyjść z potrzasku?

Piszecie do mnie regularnie. Dziękuję za wszystkie maile i każdy kontakt na FB. Od pewnego czasu, we wszystkich wiadomościach od Was, jeden temat i jedno pytanie wraca jak bumerang. Wygląda mniej więcej tak:

„Właśnie skończyłem (łam) 30 lat i nadal szukam swojego miejsca w życiu. Szukam celu, zwłaszcza zawodowego. Mam skończone studia i nie mam pracy. Wszystkie drzwi do których pukam są dla mnie zamknięte. A muszę przecież za coś żyć, muszę zarabiać. Co mam zrobić ze swoją karierą?”

Dzisiejsi trzydziestolatkowie odziedziczyli po nas, nieco starszych, nieaktualną wizję kariery. Młodsi pamiętają jeszcze, że kiedy 20 lat temu wchodziliśmy na rynek pracy biły się o nas zachodnie banki, firmy doradcze, agencje reklamy i franchising. Wystarczyło skończyć studia, znać angielski, być wygadanym ekstrawertykiem i kariera stała otworem. Zarabialiśmy spore pieniądze. Nie mieszkaliśmy z rodzicami. Własne mieszkania tuż przed trzydziestką nie należały do rzadkości. Wy – nieco młodsi – też o tym marzycie, prawda?

Problem w tym, że macie pecha…

Nie ponosicie przecież odpowiedzialności za kolejne krachy na giełdach. To nie Wasza wina, że kryzys z 2008 roku przeorał dotychczasowy kształt i porządek rynku pracy. Nie jest Waszą winą, że co czwarty młody mieszkaniec Europy nie ma pracy.

Co macie wspólnego z faktem, że młodzi w Europie i Stanach pracują za marne pieniądze, na śmieciówkach i poniżej kwalifikacji? I Wy i my – nieco starsi – próbujemy przetrwać w warunkach rynku pracy, których nikt się nie spodziewał i nie mógł przewidzieć.

Ze starych norm i zasad zostało niewiele. Zauważcie, że jeszcze do niedawna pracowało się w biurach, w ramach stałych godzin. Dzisiaj biuro nosimy w teczce i kieszeni płaszcza. Mamy telepracę i nieograniczone godziny jej wykonywania.

Jeszcze niedawno zespołem rządził szef, który niepodzielnie decydował o tym co i ile wie pracownik. Królowała idea liderskości i kontroli opartej na strachu przed zwolnieniem. Dzisiaj pracujemy w zespołach projektowych. Każdy odpowiada za swój zakres prac i bez ograniczeń dzielimy się informacjami. Nikt nie kontroluje ile i jak szybko pracujemy – projekt ma być zamknięty na czas.

Tak zwani „skuteczni liderzy” powoli wymierają jak dinozaury, zastępują ich nowe narzędzia zarządzania – inspirowanie do zmian, angażowanie i awans przez dodawanie uprawnień.

Jeszcze niedawno podstawowym narzędziem komunikacji był mail. Dzisiaj – mail jest dodatkiem do SMS-ów, MMS-ów i videokonferencji.

Do pełnego obrazu zmian dodajmy jeszcze, tzw. cloud technology. W miejsce tradycyjnych serwerowni i biur administratorów powstają „wirtualne” centra obsługi i ochrony danych. Można mieć świetnie działającą firmę informatyczną, pracować we własnym łóżku i nie przejmować się serwerami, gromadzeniem i ochroną danych.

Jeśli dobrze się nad tym wszystkim zastanowić jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji.

Witamy w świecie bez kariery

Rzecz w tym, że każda rewolucja dostarcza ofiar i zmiata z powierzchni stary porządek. Ofiarami rewolucji na rynku pracy jesteśmy wszyscy, a nowy porządek dopiero się tworzy.

Podam Wam przykład. Często pytam osoby, które proszą mnie o poradę: „Wyobraź sobie, że masz kiepską, źle płatną, mało rozwojową pracę bez szans na awans. Co zrobisz, żeby wyjść z potrzasku?”

Zdecydowana większość odpowiada – zmienię pracę. Ale jak, skoro pracy nie ma? Ściślej mówiąc – jest, ale poszukujący często nie mają kompetencji, żeby ją zdobyć. W świecie zachodnim szaleje, tzw. luka kompetencyjna. Pracodawcy oferują pracę, której nie ma kto wykonywać, bo kandydatom brakuje odpowiednich umiejętności i wykształcenia.

W Polsce luka kompetencyjna jest szczególnie dotkliwa. Młodzi, bezskutecznie poszukujący zajęcia, płacą wysoką cenę za to, że uwierzyli w mit ogólnego wykształcenia, które rzekomo gwarantuje elastyczność na rynku pracy. Po kryzysie z 2008 roku, wykształcenie typu „brak zawodu” gwarantuje tylko długotrwałe bezrobocie.

Przygnębiająco rzadko słyszę od Was odpowiedzi w stylu – „założę własną działalność. Zmierzę się z rynkiem, który nagradza i płaci za kreatywność i przedsiębiorczość.”

Dojmująca większość z Was marzy o pracy w XX-wiecznym stylu. Ze stałą pensją, ubezpieczeniem i świętym spokojem w roli bonusu. Równocześnie marzą się Wam szybkie kariery i wielkie pieniądze. Zła wiadomość jest taka, że żadne z tych oczekiwań prawdopodobnie nigdy się nie spełni.

Przede wszystkim dlatego, że stary porządek rynku pracy jest już nieaktualny. Stała praca na etacie będzie dobrem dla wybranych. Normą w świecie zachodu są wszelkie odmiany prac na kontraktach. Nie ma co marzyć o wieloletnim zatrudnieniu dla tego samego pracodawcy. Kariera w starym stylu – krok po kroku w górę – też należy już do przeszłości.

Skazani na przekładanie paczek w magazynach Amazona

Przyszłość nie jest różowa. Młodzi po studiach ogólnych będą skazani na przekładanie paczek w magazynach Amazona, pracę w Call Centres i na najniższych stanowiskach w handlu. O karierze możecie zapomnieć, chyba że podejmiecie ryzyko pracy na własny rachunek. Na arcytrudnym pokryzysowym rynku jak nigdy liczą się oryginalne pomysły, kreatywność, innowacyjność, przedsiębiorczość i wąskie, niszowe umiejętności. Żadnej z tych kompetencji nie nauczy Was szkoła ani studia.

Zresztą te niedobory wyraźnie widać w statystykach. Według raportu Global . Entrepreneurship Monitor – Polska 2012 aż 64% kobiet i 53% mężczyzn w Polsce boi się pracy na własny rachunek, pomimo posiadanej wiedzy teoretycznej i kompetencji.

Najodważniejsi młodzi wyjadą z kraju. I to nie dlatego, że Polska jest kiepskim miejscem do życia. Raczej po to, by zaspokoić ambicje i sięgnąć po więcej niż ma do zaoferowania ułomny, polski rynek pracy.

Prosicie o radę więc ośmielę się jej udzielić.

  1. Nie sądźcie o rynku i współczesnych warunkach pracy tylko na podstawie Polski. U nas, w wielu obszarach (innowacyjność, kreatywność biznesowa, nowoczesne zarządzanie, nowe formy zatrudnienia) nadal panuje XIX-wieczny kapitalizm.
  2. Zastanówcie się. Dobrze się zastanówcie zanim…. pójdziecie na studia. Nie chodzi o to, żeby nie studiować. Rzecz w tym, żeby studiować z głową. Wybierzcie studia, które uczą wymiernych kompetencji – języków obcych, programowania, przepisów prawa, medycyny, ekonomii. Koniecznie uczcie się konkretów.
  3. Z dystansem podchodźcie do rad, że studiowanie filozofii, historii lub nauk politycznych da Wam pracę. Rynek co prawda szuka kreatywnych i innowacyjnych, ale rzecz w tym, że każda kreatywność musi być poparta solidną wiedzą teoretyczną i techniczną.
  4. Na międzynarodowym rynku pracy liczą się bardzo wąskie specjalizacje i niszowe zawody.
  5. Uczcie się wielu języków obcych. Mamy globalizację i otwarte rynki pracy. Jeśli umiecie się porozumieć możecie znaleźć pracodawcę na drugiej półkuli, komunikować się przez sieć i nigdy nie poznać go osobiście.
  6. Jeśli już studiujecie – koniecznie skorzystajcie z programu Erasmus – zmienicie środowisko, nauczycie się języka. Ale przede wszystkim wrócicie do kraju z zachodnim dyplomem Master.
  7. Obniżcie oczekiwania wobec kariery i zarobków. CV absolwenta bez doświadczenia zawodowego to tylko CV absolwenta bez doświadczenia zawodowego. Doświadczenie ma wartość – już na studiach szukajcie praktyk i pracy w zawodzie.
  8. Zapomnijcie o drabinie kariery. Ten model rozwoju zawodowego minął razem z kryzysem w 2008 roku.
  9. I wreszcie – nie bójcie się własnej działalności i zakładania start-upów. Polacy są sprytni, bystrzy i pracowici. Kto wie – może chowa się wśród Was polski Steve Jobs?

Do poczytania:

Facebook comments:

comments