Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup.

Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup.

rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-03-09

W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (…) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi?

„Patriotyzm, proszę pana, jest ostatnim orężem łajdaków.”

Patriotyzm tradycyjnie rozumiany, jako oddanie jednemu Państwu i gotowość ponoszenia dla niego ofiar jest pojęciem stosunkowo młodym. Ma swoje korzenie w europejskiej myśli filozoficznej epoki oświecenia. To wtedy wielcy myśliciele epoki ukuli pojęcie „cnót obywatelskich” i obowiązku lojalności wobec państwa.

Co ciekawe obowiązek lojalności wobec państwa przeciwstawiali lojalności wobec Kościoła. Zresztą, dla tego drugiego myśl oświeceniowa była oczywistym zagrożeniem. Kościół obawiał się utraty władzy, wpływów i pieniędzy. W odpowiedzi na oświeceniową myśl świecką powstawały szkoły jezuickie. Ich zadaniem było szerzenie myśli oświeceniowej w wersji Watykanu.

Jean–Jacques Rousseau pisał, np. że duchowni nie mają praw do nauczania w szkołach publicznych. Skoro ich ojczyzną (zgodnie z doktryną jest Niebo) jak więc mogą uczyć miłości do ojczyzny i spraw ziemskich?

Inny wielki myśliciel Epoki – Samuel Johnson w 1774 roku opublikował słynnego „Patriotę”, a w 1775 roku wypowiedział legendarne zdanie:

„Patriotyzm, proszę pana, jest ostatnim orężem łajdaków.” („Patriotism, Sir, is the last refuge of the scoundrel.”).

W Polsce, rozkwit pojęcia patriotyzmu przypadł na zabory i czasy romantyzmu. Dzieła polsko-litewskich wieszczów pełne są patriotycznych uniesień. W praktyce ograniczały się tylko do ckliwych westchnień z tęsknoty za utraconą ojczyzną

Kiedy nieco później, w pozytywizmie, wielki poznaniak Hipolit Cegielski nawoływał do nowego patriotyzmu, rozwijania przemysłu i ekonomicznej potęgi państwa, prawdziwi patrioci oskarżali go o kolaborację z zaborcą.

Jeśli dobrze się zastanowić – polskie pojmowanie patriotyzmu sprowadza się do płaskich dyskursów pomiędzy „prawdziwymi” a „fałszywymi” patriotami. Co ciekawe – „prawdziwi” patrioci we własnych oczach chcą być prawdziwsi niż cała reszta.

W imię tej prawdziwości golą głowy, obijają bliźnich o innym kolorze skóry i programowo nienawidzą Żydów.

Dzisiejszy spór pomiędzy „prawdziwymi” a „fałszywymi” patriotami to dalekie popłuczyny oświeceniowej walki o to, by Kościół nie mieszał się do edukacji i spraw państwa.

Jak zmierzyć patriotyzm?

Emocjonalne dyskusje nauka próbuje schłodzić, zracjonalizować, opisać i zanalizować.

W 1981 roku powstał globalny projekt badawczy World Values Survey. Przedmiotem badań naukowców są zmiany wartości i przekonań, jakie dokonują się w świecie na przestrzeni lat. WVS jest bezcennym źródłem danych empirycznych na temat postaw i wartości prawie 90% populacji świata.

Badacze mierząc patriotyzm zadali proste pytanie „Czy jesteś dumny z tego, że jesteś Polakiem, Niemcem, Rosjaninem itp.”. Odpowiedzi zaznaczało się na skali Likerta – od wartości „1” (nie jestem dumny) aż po „4” (jestem bardzo dumny).

Z danych wynika, że istnieje silna korelacja pomiędzy patriotyzmem a skłonnością narodów do prowadzenia wojen. Im wyższy poziom patriotyzmu, tym kraj bardziej skłonny do mordowania bliźnich. Nawiasem mówiąc szczyt skal patriotycznych od lat okupują Stany Zjednoczone.

Wyniki współczesnych badań potwierdzają opinię genialnego anty-patrioty Lwa Tołstoja, który mówił, że patriotyzm to pseudo-idea, która uzasadnia wychowywanie morderców i produkcję sprzętu, który ułatwia masowe zabijanie.

Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup.

Podczas wczorajszych wiadomości opiniotwórcza, najlepsza w Polsce telewizyjna stacja informacyjna przygotowała materiał, w którym zadała pytanie „Czy byłbyś gotów umrzeć za ojczyznę?”

Wybaczcie, Drodzy państwo Dziennikarze, ale – co to ma być? Czemu służy takie podbijanie złych emocji?

Jako matka dwóch synów – protestuję – nie zgadzam się na propagowanie szafowania życiem i śmiercią moich dzieci! Nigdy, przenigdy w imię interesów zakompleksionych szaleńców i oszołomów!

Pseudopatriotyzm służy wyłącznie politykom. Ciekawe czy którykolwiek z nich oddałby życie własnego syna za Ojczyznę? Wątpię. Bardzo w to wątpię.

Zamiast zakończenia

Romantyczna wizja patriotyzmu powinna trafić tam gdzie jest jej miejsce – do kosza na śmieci. W zamian za „oddać życie” uczmy dzieci lojalności wobec własnego kraju (płacenia podatków, głosowania w wyborach, dbania o przyrodę i dziedzictwo kulturowe).

Zamiast uczenia na pamięć ckliwych wierszydeł sprzed ponad stu lat – uczmy zaawansowanej matematyki, fizyki, informatyki i nauk przyrodniczych. Najpotężniejsze państwa świata nie dają się masowo mordować. Współcześni żołnierze prowadzą realne wojny nie ruszając się sprzed komputera.

Wreszcie – budujmy i wspomagajmy potężną, wyposażoną, świetnie wyszkoloną, nowoczesną, zawodową armię.

Ckliwymi wierszykami i naiwnymi pytaniami dziennikarzy nie buduje się potęg i nie wygrywa wojen. O wzbudzaniu dumy i miłości do ojczyzny nawet nie wspomnę.


Do poczytania: