Promowanie miernoty

Promowanie miernoty

rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-04-06

Protestuję przeciwko promowaniu miernot i wtórnych gniotów. Protestuję przeciwko promowaniu przeciętniactwa. Dlaczego redakcje i portale internetowe pokazują światu teksty nieprzygotowane, nieprzemyślane, z błędami merytorycznymi, pisane „na kolanie”? Przecież, jeśli ktoś nie umie pisać, to według wszelkich zasad zdrowego rozsądku należy go odesłać – niech się nauczy.

Opublikowane właśnie wyniki testów PISA (edycja 2012) w zakresie Creative Problem Solving ukazały dość przygnębiającą prawdę. Polscy piętnastolatkowie ledwo radzą sobie z sytuacjami wymagającymi kreatywnego i niezależnego myślenia. Młodzi wypadają słabo. Poniżej średniej. Daleko za Singapurem (liderem), Koreą, Japonią i Europą Zachodnią.

Podobnie dramatycznie marne efekty osiągamy w testach PIAAC (Międzynarodowe Badanie Kompetencji Osób Dorosłych). Edycja z 2012 roku przyniosła zastraszające wnioski w zakresie poziomu, tzw. kompetencji kluczowych:

  1. rozumienia tekstu (literacy),
  2. rozumowania matematycznego (numeracy),
  3. wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych (problem solving in technology rich environment).

Kompetencje w zakresie „literacy” i „numeracy” to absolutna podstawa uczenia się i zdobywania, tzw. kompetencji wyższych i zatrudnieniowych (kreatywności, myślenia analitycznego i krytycznego).

Wobec powyższego – o jakim rozwoju, innowacyjności i kreatywności można marzyć w kraju, w którym poziom rozumienia tekstu i rozumowania matematycznego plasuje się dużo poniżej średniej OECD? (*)

Powszechne braki w zakresie kompetencji podstawowych widać na każdym kroku. Jednak, najbardziej bije po oczach brak kreatywności i umiejętności niezależnego myślenia.

Kreatywność po polsku ma formę zanikową i wygląda mniej więcej tak:

W biznesie. W mieście X niekonwencjonalnie myślący inwestor otwiera nieszablonową restaurację, sklep, biuro doradcze itp. Pomysł był nowatorski, przemyślany i przygotowany. Odnosi sukces. Co się dzieje? Otóż – w najbliższej okolicy, natychmiast otwierają się podobne. Z reguły – kiepsko przygotowane, zrealizowane w pośpiechu i byle jak. Liczy się zysk tu i teraz. Nikt z „naśladowców” nie zastanawia się też, że to jest zwykła kradzież pomysłu. W powszechnej świadomości to tylko … inspirowanie się.

W nauce. Profesor dowolnej uczelni haruje na kilku etatach. Macierzysta szkoła wymaga publikacji, a w nawale pracy niespecjalnie jest czas na lekturę, przemyślenia i nowatorskie idee. Co robi Profesor? Profesor kopiuje. Za nic ma fakt, że kopiowanie ma swoją nazwę i jest prawnie niedopuszczalne. W Polsce, panuje takie samo nieme przyzwolenie na profesorskie plagiaty jak na uczniowskie ściąganie.

W edukacji. Polski, XVIII-wieczny model edukacyjny nadal opiera się na dogmatach i klepaniu formułek. W nauczaniu języka polskiego, historii i religii nie ma miejsca na kreatywność, łamanie schematów myślowych, niezależność i stawianie pytań. W polskim systemie edukacyjnym niezależnie myślący uczeń to dla nauczyciela nie lada ambaras. Nauczyciel uczy dogmatów i rozwiązywania testów. Z dogmatami i wynikami testów się nie dyskutuje.

Z tych dogmatycznych szkół wychodzą dogmatyczni dorośli. Niezdolni do intelektualnego buntu i niezależnego myślenia. Tacy – niedorobieni intelektualnie i poznawczo. A potem „Niedorobieni” zostają dziennikarzami, blogerami, naukowcami, nauczycielami, politykami i tę swoją przeklętą dogmatyczność przekazują dalej w świat.

To jest jak klątwa. Może dlatego pozostajemy na szarym końcu cywilizowanego świata w zakresie zarejestrowanych patentów? Może dlatego nie mamy ani jednego nowatorskiego osiągnięcia na miarę estońskiego Skype’a? Może dlatego wszystkie polskie, znaczące nagrody Nobla dotyczą literatury? Może dlatego, że nie stać nas na kreatywność, innowacyjność i niezależne myślenie?

Kraj dla przeciętniaków

To niewychylanie się mamy wkodowane historycznie. Przez lata zaborów, wojen i okupacji obywatelska szarość gwarantowała przeżycie.

Po 1989 roku do historyczno-genetycznej szarości doszło jeszcze wymuszone samouwielbienie. Przez trudne lata transformacji nie dało się bezpiecznie przejść bez choćby podstawowego lubienia siebie. Dla własnego dobra, bezgranicznie uwierzyliśmy w amerykańskie mity: pozytywnego myślenia, asertywności i kreowania poczucia własnej wartości. Bezrefleksyjnie przejęliśmy wiarę w to, że pusta forma jest ważniejsza niż przekaz pełen treści.

W efekcie – zamiast kompetencji mamy mowę ciała i pozoranctwo. Zamiast głębokiej wiedzy i konkretnych umiejętności podziwiamy celebryckie zdolności do autoprezentacji i autopromocji. Zapomnieliśmy, że wielkie odkrycia i innowacyjne rozwiązania rodzą się w ciszy i z ciężkiej pracy.

Pewnie zastanawiacie się dokąd zmierzam?

Najkrócej mówiąc – protestuję przeciwko promowaniu miernot i wtórnych gniotów. Protestuję przeciwko promowaniu przeciętniactwa.

Dlaczego redakcje i portale internetowe pokazują światu teksty nieprzygotowane, nieprzemyślane, z błędami merytorycznymi, pisane „na kolanie”? Przecież, jeśli ktoś nie umie pisać, to według wszelkich zasad zdrowego rozsądku należy go odesłać – niech się nauczy. Po co promować pseudo-polemiki, „słowotoki” i intelektualny bełkot? Wolne miejsce po partaczach zawsze można wypełnić takimi, którzy nie dość, że sprawnie piszą, to jeszcze mają otwarte głowy i czytają coś więcej niż tylko własne wypociny.

Redakcje promujące wydmuszki same sobie szkodzą i wpisują się w powszechny trend braku szacunku dla Czytelnika, Widza i Odbiorcy. Przygnębiająca większość portali, stacji telewizyjnych i radiowych traktuje Odbiorców jak idiotów. Gdzie tu jest miejsce na kreatywność i krytyczne myślenie?


Do poczytania:

Test kreatywnego myślenia

PISA 2012 results: Creative Problem Solving

(*) Umiejętności Polaków – wyniki Międzynarodowego Badania Kompetencji Osób Dorosłych (PIAAC)

The Global Creativity Index