A miało być tak pięknie …

A miało być tak pięknie …

rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-04-27

Kościół rządzi państwem. Ma wielkie roszczenia wobec edukacji. Jest zamknięty na dyskusję. Na każdą próbę rozmowy o grzechach Hierarchów, skandalach starannie skrywanych za murami Watykanu i inkwizycyjnym widzeniu świata reaguje pełnym oburzenia zarzutem o … prześladowaniu i dyskryminacji wierzących.

Szkoła średnia w dużym mieście. Lekcja religii. Podczas zajęć ksiądz-katecheta na forum klasy wypytuje uczniów, „Kto nie przyjmie bierzmowania?” i nachalnie domaga się publicznych wyjaśnień – „Dlaczego?”.

Szkoła podstawowa w małym miasteczku. Kilkuletnie dziecko jest brutalnie wyszydzane przez kolegów, bo rodzice i ono samo wyznaje inną religię niż katolicka. Pomimo wielu skarg rodziców szkoła nie reaguje. Rodzina wyprowadza się z miasta.

Podstawówka polskiej sekcji w jednej ze Szkół Europejskich. Międzynarodowe środowisko. Wielość kultur. Mieszające się języki, światopoglądy i wyznania. Na prośbę rodziców o zorganizowanie lekcji etyki w języku polskim pada odpowiedź szkoły, że kilkuletnie dziecko może jedynie uczyć się w grupach międzynarodowych (zajęcia po angielsku, niemiecku lub francusku). Wymogi polskiego MEN są takie, że na zajęcia z etyki musi zebrać się grupa, co najmniej siedmiu osób.

Prawie cztery lata temu, 15 czerwca 2010 roku, zapadł wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu w sprawie małżeństwa Grzelak przeciwko Polsce. Rodzice Mateusza Grzelaka odwołali się do Trybunału w sprawie braku oceny na świadectwach szkolnych w sekcji „religia / etyka”. Trybunał uznał, że postawienie kreski lub pozostawienie pustego miejsca jest przejawem dyskryminacji, a polskie szkoły, które nie dają możliwości wyboru etyki zamiast religii naruszają Europejską Konwencję Praw Człowieka.

Aż nie chce się pisać, o tym, że prawie czteroletnia zwłoka MEN w praktycznym uznaniu wyroku i wprowadzaniu zmian do szkół to skandal. Na podpisanie przez Min. Joannę Kluzik-Rostkowską (pod koniec marca tego roku) rozporządzenia zmieniającego dotychczasowe (z dnia 14 kwietnia 1992 r.), w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach, musieliśmy długo czekać.

Dodajmy, że przecież wyjść jest, co najmniej, kilka: można usunąć religię ze szkół, zlikwidować stopnie z religii na świadectwach lub wprowadzić zajęcia z etyki, nawet dla jednego zainteresowanego dziecka.

Do usunięcia religii ze szkół Kościół nie dopuści. A że jego władza sięga dalej niż władza świecka nikogo specjalnie przekonywać nie trzeba. Polski Kościół to państwo w państwie. Instytucja wyjęta spod obowiązującego prawa, obowiązków podatkowych i ZUS-owskich. Polski Kościół to instytucja nienasycona, coraz agresywniej żądająca kolejnych praw, przywilejów i wpływów – na politykę i przede wszystkim – na edukację.

Z początkiem trwającego roku szkolnego, w sierpniu 2013 roku Komisja Wychowania Katolickiego ogłosiła komunikat, w którym ogłasza, że dzieci, które chodzą na zajęcia z etyki nie pójdą do pierwszej Komunii, ponieważ Komisja ocenia, że nie są należycie przygotowane do rozumienia i przyjmowania sakramentów. Jak widać Komisja za nic ma wyrok Trybunału w zakresie dyskryminacji religijnej w polskich szkołach.

Poziom arogancji i roszczeniowości Kościoła bije po oczach na każdym kroku – od usuwania szkół z byłych budynków kościelnych aż po bulwersujące, ubiegłoroczne żądania Komisji Wychowania Katolickiego, by religia stała się jednym z przedmiotów maturalnych.

Z perspektywy lat, powód skargi złożonej przez małżeństwo Grzelaków (w 2002 roku) wydaje się błahostką. Minęło kilkanaście lat, a poziom katolicyzacji szkół w Polsce osiąga zastraszające formy i rozmiary.

Od groteskowych (jak coroczne, niemal obowiązkowe jasełka) aż po przerażające (jak wielka tablica „Pamiętam o modlitwie przed i po jedzeniu” w stołówce publicznej szkoły podstawowej w Lublinie).

Porażający zasięg indoktrynacji religijnej w szkołach najwyraźniej widać dwa razy w roku. Podczas rekolekcji Wielkopostnych i podczas przygotowań do Pierwszej Komunii.

Kościół przez lata wypracował skuteczne metody kontroli i przymusu religijnego wobec uczniów. Od dobrze znanych karteczek z numerkami lub literkami aż po instytucjonalną współpracę ze szkołami.

Lubelska Fundacja Wolność od Religii zwraca uwagę, że szkoły tak organizują rekolekcje, by utrudnić lub uniemożliwić uczniom nieobecność na naukach lub na mszy. Rekolekcje i nabożeństwa aranżuje się w czasie lekcji, zamiennie z regularnym planem zajęć i bez alternatywy dla dzieci niewierzących. Dodajmy, że szkoły, które tak organizują rekolekcje łamią (we wspólnocie z Kościołem) obowiązujące prawo.

Ten brak poszanowania państwa i prawa pochodzi z wyżyn hierarchii kościelnych. Na przykład: brak szacunku do obowiązujących norm cynicznie zaprezentował o. Rydzyk, wzywając wiernych do niepłacenia podatków. Ojciec Rydzyk poczuł się osobiście dotknięty niekorzystną dla siebie decyzją KRRTV i postanowił dostępnymi sobie siłami nawoływać do destabilizacji państwa.

Okres przygotowań do Pierwszej Komunii to dla Kościoła prawdziwe indoktrynacyjne eldorado. Cały rytuał przygotowań przeniósł się przecież do publicznych, bądź, co bądź, szkół. Od spotkań z rodzicami poprzez zbieranie funduszy aż po wielomiesięczne, zbiorowe wkuwania kościelnych przykazań i formułek zakończonych … zdawaniem przed księdzem lub katechetą.

Pewnie nie będę specjalnie odkrywcza, jeśli napiszę, że religia w szkole przynosi same szkody. Dogmatyczni duchowni i źle przygotowani do nauczania katecheci tylko pogłębiają nasze narodowe fobie i obłędy. Jednorodność religijna i światopoglądowa w szkołach nie uczy ani tolerancji ani otwartości na inne kultury. Nie uczy niezależnego myślenia i zadawania pytań. Zresztą, duchowni pytań nie lubią, sami przecież przyjmują świat na wiarę i myślą dogmatami.

W dogmatach nie ma miejsca na pytania i wątpliwości. Przecież dogmatu „Jezus jest synem Dziewicy” nie da się pojąć rozumem, ani logicznie rozłożyć na czynniki pierwsze. Dogmatu „Jan Paweł II jest święty”, również nie. Dogmaty mają to do siebie, że nie lubią pytań. Gdyby dzisiaj jakiś zbuntowany nastolatek zapytał na lekcji religii – „A jeśli Jan Paweł II ma na sumieniu grzechy, które uniemożliwiają świętość?” – to czeka go intelektualne wyklęcie i ukamienowanie.

W ten oto sposób od wprowadzenia religii do szkół polski Kościół, przy poklasku kolejnych rządów, wychowuje nowe pokolenia homofobów, seksistów, rasistów i nacjonalistów odpornych na racjonalizm i osiągnięcia nauki.

Kościół rządzi państwem. Ma wielkie roszczenia wobec edukacji. Jest zamknięty na dyskusję. Na każdą próbę rozmowy o grzechach Hierarchów, skandalach starannie skrywanych za murami Watykanu i inkwizycyjnym widzeniu świata reaguje pełnym oburzenia zarzutem o … prześladowaniu i dyskryminacji wierzących.

W edukacyjnym starciu Kościół – Państwo, wygrywa Kościół. Jaki mam dowód? Dowód leży w Sejmie RP. Histeria wokół kanonizacji Jana Pawła II zawitała do Rządu. Po dwudziestu pięciu latach wolnej Polski doczekaliśmy się państwa wyznaniowego, dyktatu jednej religii i nowego kultu jednostki.

A miało być tak pięknie …


Europejski Trybunał Praw Człowieka. Sekcja czwarta. Sprawa Grzelak przeciwko Polsce. Wyrok. Strasbourg 2010.

Adam Kalbarczyk – Religia w szkole – edukacyjna wartość ujemna [list]

Fundacja Wolność od Religii