Po stronie zaścianka

Po stronie zaścianka

rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-05-18

Jak ufać jakości wykształcenia w kraju, w którym jak zaraza szerzą się ruchy antyszczepionkowe? Jak wierzyć w jakość wykształcenia w kraju, w którym młode matki, ostrzegają by nie podawać dzieciom środków zbijających wysoką gorączkę? Jak wierzyć w jakość wykształcenia w kraju, w którym powstaje ruch rodziców przeciwko powszechnej edukacji sześciolatków? Jak wierzyć w jakość edukacji w kraju, w którym przedstawicielami narodu w PE ma być bokser – prymityw i seksista, nieoczytana, pyskata była pływaczka i trzecioligowy polityk – oszołom?

Niewielka wieś nad Wisłą. Wdowa wychowuje troje dzieci – dwóch chłopców i dziewczynkę. Ośmioletnia Rozalka zaczyna chorować. Gorączkuje. Majaczy. Jest apatyczna. Kiedy zawodzą domowe sposoby leczenia (nacieranie gorącym octem, pojenie wódką piołunówką i kuksańce dla wybudzenia z apatii) matka prosi o pomoc Znachorkę. We wsi mówią o niej – Wielka. Znachorka poleca napalić w piecu chlebowym, położyć chore dziecko na desce i na kilka minut włożyć w żar. Dziewczynka umiera. Jest rok 1880.

Wieś Brzezna pod Nowym Sączem. Wykształcone, zamożne małżeństwo wychowuje sześciomiesięczną córkę. Mała ma ostrą alergię z atopowym zapaleniem skóry. Rodzice nie szczepią dziecka. Unikają kontaktu z lekarzami. Magdę leczy miejscowy Znachor. Wieś mówi o nim – Boży Człowiek. „Leczenie” to głodówka – półroczne dziecko żywi się wodą, rozcieńczonym kozim mlekiem, cieniutką kaszką i modlitwą. Dziewczynka umiera z głodu. Jest rok 2014.

Wieś pod Kórnikiem w Wielkopolsce. Matka wrzuca swoją dwutygodniową córkę do ogromnego mrowiska. Dziecko ginie zmasakrowane przez mrówki. Jest rok 1935. (*)

Wieś Kartuzy w Pomorskiem. Osiemnastolatka zabija dwoje nowonarodzonych dzieci porzucając je w bagnistym lesie. Zwłok jednego z dzieci nigdy nie odnaleziono. Prokuratura przypuszcza, że zostało zjedzone przez zwierzęta. Jest rok 2012.

Od czasów, kiedy Prus pisał „Antka” minęło ponad 130 lat.

Niewiele mniej dzieli nas od „Naszej Szkapy” Konopnickiej (1890), „Dziejów Grzechu” Żeromskiego (1906) i „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej (1907). Wszyscy wymienieni pisarze mieli nadzieję, że jeśli piórem zawalczą o dostęp do edukacji, medycyny, świeckie państwo, nowoczesne systemy wsparcia społecznego dla najuboższych i wykluczonych, to Polska stanie się krajem nowoczesnym i tolerancyjnym.

Tymczasem z opublikowanych niedawno danych GUS wynika, że wskaźnik wykształcenia Polaków stale rośnie. Już ponad 17,5% ma wyższe wykształcenie. Przyglądam się tym danym i jakoś nie mogę uwierzyć. Z równym zdumieniem czytam zachwyty nad polską edukacją w najnowszym raporcie „The Learning Curve”. (**) Nie wierzę ani jednym, ani drugim.

Jak można uwierzyć w jakość wykształcenia w kraju, w którym jak zaraza szerzą się ruchy antyszczepionkowe? Jak wierzyć w jakość wykształcenia w kraju, w którym młode matki, w oparciu o doktora Google, ostrzegają by nie podawać małym dzieciom środków zbijających wysoką gorączkę? Jak wierzyć w jakość wykształcenia w kraju, w którym powstaje ruch rodziców przeciwko powszechnej edukacji sześciolatków? Jak wierzyć w jakość edukacji w kraju, w którym przedstawicielami narodu w PE ma być bokser – prymityw i seksista, nieoczytana, pyskata była pływaczka i trzecioligowy polityk – oszołom, najwyraźniej znudzony wieloletnią izolacją polityczną i niedoborem funduszy?

Według zachodnich standardów nowoczesna edukacja to taka, która przygotowuje dzieci do współczesności i pełnego uczestnictwa w życiu społecznym i ekonomicznym. Nowoczesna edukacja uczy otwartości na inne kultury, wyrównuje prawa i szanse dziewcząt i chłopców, uczy świadomości własnego ciała i seksualności. Ale przede wszystkim – jest świecka, uczy etyki i uczciwości społecznej, nie faworyzuje żadnego systemu religijnego kosztem innych.

Pod koniec kwietnia British Humanist Association wysłało do brytyjskich szkół średnich w Anglii i Walii „Podręcznik młodego ateisty”. Podręczniki trafiły do szkół tuż po tym, kiedy jeden z polityków rozdał w szkołach egzemplarze Biblii. Rozpowszechnianie „Podręcznika młodego ateisty” to dla Brytyjczyków oczywistość i konieczność, ponieważ „szkoła to najlepsze miejsce, w którym uczniowie powinni mieć szansę na poznanie wszystkich filozofii i religii”.

Nigdzie w krajach starej Europy edukacja seksualna nie budzi tak skrajnych, nienaturalnych emocji jak w Polsce.

We Francji edukacja seksualna została wprowadzona do szkół w 1973 roku. Uczniowie najwyższych klas szkół średnich mają swobodny dostęp do prezerwatyw. W 2013 roku rząd francuski wprowadził do szkół program „Les ABCD de l’égalité”. Zadanie programu to walka ze stereotypami dotyczącymi płci i uczenie szacunku chłopców dla dziewcząt i na odwrót.

W Niemczech edukacja seksualna istnieje w szkołach od 1970 roku i jest obowiązkiem regulowanym przez prawo. Obejmuje tematy od kwestii związanych z ciałem, przez seksualność dziecięcą aż po zapobieganie ciąży i konsekwencje współżycia bez zabezpieczeń (aborcja). Dodajmy, że Niemcy mają najniższy na świecie wskaźnik ciąż nieletnich (w przedziale pomiędzy 15 a 19 lat).

W Szwajcarii pierwsze zajęcia z edukacji seksualnej pojawiły się w 1926 roku (Kanton Genewski). Edukacja seksualna obejmuje dzieci w wieku pomiędzy 13 a 19-tym rokiem życia.

W Szwecji edukację seksualną wprowadzono do szkół w 1956 roku. Zajęcia zaczynają dzieci siedmioletnie.

Polskie „Wychowanie do życia w rodzinie” to żart. Ponury żart systemu edukacyjnego w ścisłej symbiozie ze średniowieczną seksualną obsesją Kościoła.

Upiorność sytuacji pogłębia się, kiedy uświadomimy sobie, że poglądy Kościoła na ludzką cielesność pochodzą od niejakiego Augustyna z Hippony. Augustyn w młodości był skrajnym rozpustnikiem uzależnionym od seksu. Sypiał hurtowo z kobietami i mężczyznami. Prowadził życie tak rozwiązłe, że matka bała się o jego zdrowie i życie. W 387 roku w Mediolanie, Augustyn przyjął chrzest z rąk słynnego biskupa Ambrożego. Nawrócił się, a odpowiedzialność za swoją niechlubną przeszłość zrzucił na kobiety.

Św. Augustyn jest autorem pojęcia „grzech pierworodny”. Zgodnie z przemyśleniami Świętego za każdym moralnym i cielesnym upadkiem mężczyzny stoi zepsuta kobieta.

Przerażająca jest myśl jak wiele szkód społecznych wyrządził jeden rozpustny i tchórzliwy duchowny. Kto wie, może gdyby Augustyn miał dość odwagi, żeby nie spychać odpowiedzialności za własne słabości, współczesne kobiety miałyby swobodny dostęp do antykoncepcji, a dzieci w szkołach bez przeszkód uczyłyby się o równych prawach płci?

Aż wierzyć się nie chce, że w XXI wieku, w kraju położonym w centrum Europy, seksualne grzechy i fobie luminarzy Kościoła mają taki wpływ na życie tysięcy Polek i Polaków.

Polska to dziwny kraj, gdzie przy każdej ruchliwej drodze stoi prostytutka, w centrach dużych miast królują kluby typu Cocomo, z wystaw kiosków z prasą krzyczą pornosy.

Polska to dziwny kraj, gdzie edukacja seksualna w szkołach praktycznie nie istnieje, a zapobieganie skutkom niechcianej ciąży sprowadza się do topienia, duszenia i przechowywania w beczkach efektów ciemnoty i zacofania.

Jaki stąd wniosek?

Tym razem, Drodzy Czytelnicy, wniosków nie będzie. Każdy z Was, jestem tego pewna, wysnuje własne przemyślenia.


(*) Kamil Janicki: Niemowlę w sławojce. Dzieciobójstwo w przedwojennej Polsce.

(**) „Polska zajęła wysokie, 10. miejsce w międzynarodowym rankingu „The Learning Curve”, oceniającym poziom edukacji w niemal 40 krajach na całym świecie i opracowanym przez renomowany brytyjski zespół badawczy The Economist Intelligence Unit. Najnowsze wydanie raportu „The Learning Curve 2014” zostało opublikowane 8 maja 2014 r. przez firmę Pearson – światowego lidera w dostarczaniu kompleksowych rozwiązań edukacyjnych.” Źródło: Polska w czołówce światowego rankingu nt. jakości edukacji „The Learning Curve”.


Do poczytania: