„Pierwszy na planecie naród?”

„Pierwszy na planecie naród?”

rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-06-08

Byłam w Warszawie. Po trzech latach przerwy zobaczyłam zachwycające Centrum, świetnie ubranych ludzi, księgarnie pełne książek i teatry na światowym poziomie. Przypomniałam sobie wszystko to, za czym tak tęsknię i to, czego w nas – Polakach tak szczerze nie lubię

24 maja (sobota). Wczesny ranek

Taksówkarz, złapany na lotnisku, wyraźnie źle znosi ciszę.
Pani z Warszawy? – zagaja.
Nie. Nietutejsza.
A do wyborów Pani nie idzie? – zabrzmiał lekki warszawski zaśpiew.
Nie pójdę. Pierwszy raz od 25 lat. Nie pójdę.
Pan za kółkiem aż podskakuje zachwycony.
I masz Pani rację! To sami złodzieje! Z ludźmi się nie liczą!

Tego samego dnia, godzina 21.00

Za oknem upał, ponad 30 stopni. Jedno z wielkich podwarszawskich blokowisk. Ośmiopiętrowe budynki ciasno ustawione w podkowy. Okno w okno. Bez prywatności. Na parterze sklepy – monopolowy, warzywniak, spożywczy. Zadeptane trawniki. Skarlałe krzaki zamiast drzew i donic z kwiatami. Do najbliższego parku kilkanaście minut pieszo. Chodnikiem, wzdłuż ruchliwej drogi, w chmurze spalin. Obcasy grzęzną w nadtopionym asfalcie. W blokach, przez szeroko otwarte okna hałasuje życie – grają telewizory, płaczą dzieci, pary wykrzykują wzajemne pretensje.

Dokładnie o 23:00 na zniszczonym skwerze zaczyna się pomeczowa impreza. Wrzaski, pijackie śpiewy, bójki i wyzwiska potrwają do 7 rano. Zbiorowa feta zakończy się na balkonie czwartego piętra chóralnym odśpiewaniem „Dziwny jest ten świat”.

25 maja (niedziela), po południu

Teatr Współczesny i genialny spektakl „Posprzątane”. Siedziałam jak zahipnotyzowana. Taki poziom można znaleźć w Mediolanie, Paryżu i słynnej z teatru Antwerpii. A tu – wszystko po polsku! Wyszłam otumaniona.

Kilka kroków dalej, przy Placu Zbawiciela, nastrój jak przed wybuchem wojny. Grupki zamaskowanych Prawdziwych Polaków i kordony policji w bojowym rynsztunku. W bocznych uliczkach parkują armatki wodne i policyjne „budy”.

Na środku Placu stoi niepozorna przyczyna zamieszania – niespecjalnie urodziwa, kwiatowa konstrukcja w kształcie łuku – powszechnie uznana za tęczę.

Kilka ulic dalej, wielka na wysokość kilkunastu pięter, podświetlona roznegliżowana pannica reklamuje bieliznę. Wokół wizualnego tryumfu seksizmu cisza i spokój. Nikt go nie pali, nie niszczy, nie obrzuca jajami. Wielka golizna Prawdziwych Polaków nie szokuje. Prawdziwych Polaków szokuje kwiatowa tęcza.

26 maja (poniedziałek)

Ulica Bagno. Warszawa w luksusowym wydaniu. Ekskluzywne apartamentowce, jakich ze świecą szukać w kosmopolitycznej Brukseli. Usługi z najwyższej półki- od kancelarii prawnych, przez Consulting aż po stomatologa. Wszystko na światowym poziomie.

Nieco później zostają mi jeszcze wizyty w księgarniach, takich prawdziwych, z księgarzem kochającym książki. Książkowe supermarkety omijam szerokim łukiem. Nie mają duszy tradycyjnych księgarni. Wreszcie czekają szykowne, warszawskie sklepy i Łazienki Królewskie.

Wieczorem, w sąsiedztwie mojego bloku, muzyka techno cichnie tuż po 2 w nocy. Nie ma policji. W Polsce, dbanie o ciszę nocną, to nie jest zadanie dla stróżów prawa. Obywatel nie śpi? Jego sprawa. Jego problem. Policjant pilnuje tęczy.

27 maja (wtorek)

Po szybkim „Dzień dobry” taksówkarz nie umie milczeć.

Była Pani na Wyborach? – zaczyna.
Nie byłam.
A dlaczego?
Oddycham z ulgą – przynajmniej nie będzie monologu.
Nie poszłam, bo potraktowali Wyborców jak bezmózgowców. Nie miałam innego pomysłu na protest, więc nie poszłam.
Taksówkarz milczy przez chwilę.
Mój Syn głosował na „Krula” – Mówi ciszej, z pretensją w głosie.

Jutro – 28 maja, w Gorzowie Wielkopolskim, Premier powie, że niska frekwencja wyborcza nie jest wyrazem sprzeciwu wobec elit politycznych.

Tak, więc – wszystko OK? W demokratycznym kraju społeczeństwo traci poczucie sprawczości. Obywatele rezygnują z prawa do głosu, a Premier legitymizuje zachowania aspołeczne? Wszystko OK – niska frekwencja to nie patologia? Niska frekwencja to norma? Wszystko OK – przekuwamy totalną porażkę w absolutny sukces?

Mam wątpliwości, więc pozwoli Pan Premier i Panowie Politycy, że zapytam – dlaczego „Polska jest ostatnie na globie społeczeństwo, a pierwszy na planecie naród?”

Facebook comments:

comments