Idiotki, szmaty i wywłoki

Idiotki, szmaty i wywłoki

rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-09-14

Jak kobieta może bronić się przed chamstwem i przemocą w pracy?

Prosto z życia

Dyrektor w międzynarodowej korporacji – kobieta wykształcona, merytoryczna i atrakcyjna – nadzoruje projekt wart setki tysięcy złotych. Za wszystko bierze osobistą odpowiedzialność finansową. Do jednego z głównych kontrahentów wysyła maila o treści:


„Szanowny Panie XY,

Chciałabym uściślić kilka punktów umowy:

  1. Załącznik do umowy A nie zawiera terminu płatności, a według umowy – powinien. Może wpisać 30 dni i będzie jasne dla obu stron?
  2. Dla drugiej kwoty proponują Państwo 30 dniowy termin zapłaty. Czy w związku z wysokością kwoty (ponad xxx tys zł.) Możliwa byłaby zapłata w 4 ratach bez naliczania odsetek za opóźnienie?
  3. W paragrafie 8 jest mowa o nowej umowie. Rozumiem, że dopuszczają Państwo negocjacje i uwzględnienie ewentualnych poprawek? Trochę niepokoi mnie konieczność zobowiązania się do podpisania umowy, której jeszcze nie widziałam. Może jest szansa otrzymać jej draft przed podpisaniem porozumienia.”

Z wyrazami szacunku

AB
Dyrektor XXX

Po trzech tygodniach oczekiwania przychodzi następująca odpowiedź (maila cytuję w oryginalnej formie i stylistyce):

„Dzień dobry Pani (tu następuje imię)

wygląda na to, że jestem w zwłoce z odpowiedzią na Pani wątpliwości; przepraszam że pozostawiłem Panią w stanie oczekiwania.

ad.1 naniosłem poprawkę i chwilę po Pani e-mailu rozesłałem ją. Tak, że chyba mamy to wyjaśnione.

ad.2 tak, zgadzamy się na rozłożenie płatności na raty. Nie mniej, ostatnia transza powinna wpłynąć do nas 15 grudnia. Tak więc możemy ustalić że terminami płatności będą (tu podano daty).

ad.3 Ojej ojej zaraz poprawki i negocjacje. Co my zbóje jakoweś? Proszę się nie niepokoić. Chcemy aby umowa była jednakowa dla wszystkich bo mamy już po kokardkę umów „indywidualnych” bo jak niby skutecznie nadzorować umów 20 w tym samym temacie.
No ale z zastrzeżeniem, że jest to draft przesyłam ją Pani.

Skoro już zademonstrowałem całkowitą uległość wobec Pani to teraz poproszę o zwrot podpisanej umowy A. :):):)

Podpis
XY”

Jak ustawić babę?

Pewnie nie ma niczego odkrywczego w stwierdzeniu, że przeciętny Polak nie lubi kobiet robiących karierę. Powiem więcej – przeciętny Polak się ich boi. Panicznie boi się pań wykształconych, utalentowanych, niezależnych i nie daj Bóg – atrakcyjnych.

Ulice pełne są zadbanych Polek i zapuszczonych Polaków. Polskie firmy pełne są wykształconych kobiet (ponad 24% Polek ma wyższe wykształcenie przy zaledwie 10% mężczyzn) i niedouczonych facetów. Te same firmy pełne są szefów – mężczyzn i podległych im kobiet (zaledwie 34% kobiet piastuje wyższe stanowiska).

Nawet jeśli Polce uda się przebić szklany sufit i awansować, to Panowie szybko znajdą sposób, żeby żeńskiego szefa zdyskredytować, podważyć kompetencje i „ustawić do pionu”.

Sposoby mają proste i od wieków – niezmienne. Męskim sposobem na silne kobiety jest przemoc. Rzecz jasna za przemoc fizyczną traci się pracę, stąd rodzimi macho opracowali zestaw pozafizycznych przejawów agresji.

Zabójcze słowa

Kobietom (nie tylko tym robiącym kariery) przykleja się łatki. Takie słowne bicze – publiczne chłostanie epitetami, werbalna przemoc w najczystszej postaci. Doliczyłam się czterech epitetów-etykiet, które raz przyklejone nie dadzą się już zmyć ani oczyścić, a zespół (nie tylko jego męska cześć) będzie powtarzał je zawsze wtedy, kiedy kobieta-szef zechce zarządzać i egzekwować obowiązki.

Szmata/kurwa – to ta, która chce cieszyć się swoją seksualnością. Nie musi nawet romansować w pracy, wystarczy że jest seksowna, uwodzicielska i strojem podkreśla swoje fizyczne atuty.

Pasztet/maszkaron – to ta inteligentna, ale w oczach mężczyzn (i podwładnych kobiet) niewystarczająco atrakcyjna. Ta etykieta jest szczególnie bolesna, bo drastycznie przypomina kobietom o tym, że ani pozycja zawodowa ani wykształcenie nie gwarantują im takiego szacunku i uznania, jaki daje młodość i uroda.

Suka/wywłoka – to kobieta z charakterem, asertywna, skuteczna i…. zbyt inteligentna. To kobieta, z którą nie dość bystry facet nie wchodzi w dyskusję, bo przepada w przedbiegach. A tego panowie nie lubią. Nie lubią, więc upodlą kobietę. Przykleją łatkę suki i po sprawie. Polscy macho z sukami/wywłokami przecież nie dyskutują.

Wariatka/idiotka – tę etykietę zostawiłam na koniec, bo kojarzy mi się z pewną dramatyczną historią.

Tuż po skończeniu wieloetapowej, skomplikowanej rekrutacji pracodawca zaprosił 4 najlepsze osoby na spotkanie (3 mężczyzn, 1 kobietę) i ogłosił, że mimo ustaleń i obietnic nie zatrudni żadnej z nich. Stanowiska nie są już otwarte.

Panowie jak jeden mąż wpadli w szał – były krzyki, wyzwiska i przekleństwa – agresja w najczystszej postaci. Kobieta siedziała milcząc. W apogeum męskiego szaleństwa zaczęła głośno łkać. Była wyraźnie zdenerwowana, a łzy wyciszały emocje. Co zrobili panowie?

Panowie całą agresję i wściekłość skierowali na płaczącą i jej łzy. Wykrzykiwali, że zachowuje się niedojrzale, nieprofesjonalnie i reaguje jak… wariatka. Okazuje się, że chamstwo, wrzaski i wyzwiska mieszczą się w ramach akceptowalnych zachowań biznesowych. Kobiece łzy – już nie.

Gasnący płomień

Ta łatwość etykietowania kobiet jest męskim sposobem na kontrolę i manipulację. Kobieta lekceważona, traktowana protekcjonalnie, poniżana i oskarżana o szaleństwo zawsze już będzie wątpić w racjonalność swoich ocen i reakcji.

W psychologii taką formę przemocy emocjonalnej nazywa się „gaslighting” (gasnący płomień). Osoba stosująca techniki z tej grupy etykietuje ofiarę, sugeruje, że jej zachowania i reakcje są przesadzone, neguje jej sądy, odbiera prawo do własnych odczuć i ocen.

Co ciekawe, jeszcze do niedawna o agresji emocjonalnej z grupy „gaslighting” pisało się wyłącznie w kontekście toksycznych związków i małżeństw. Od początku lat 90-tych ubiegłego wieku i większej aktywności zawodowej kobiet, o technikach typu „gasnący płomień” wspomina się jako o najczęstszej formie przymusu emocjonalnego wobec kobiet w pracy.

Wróćmy do mailowej korespondencji z początku tekstu

Co, Waszym zdaniem, powinna zrobić wspomniana Dyrektor? Zwrócić panu uwagę, że poziom tak paskudnego protekcjonalizmu przekracza granice dobrego wychowania? Nieskuteczne – pan uda, że nie wie o co chodzi. Zrobić awanturę? Pan powie, że baba reaguje jak wariatka. Jaki jest dobry sposób, żeby kobieta mogła bronić się przed chamstwem i przemocą emocjonalną?

Post Scriptum:

W burzliwej dyskusji pod tekstem „Jak zmierzyć uczciwość?” jeden z komentujących (spod znaku Prawdziwych Polaków) nazwał moją skromną osobę „Wywłoką gorszą od Środy i Paradowskiej razem wziętych”.

Pewnie do głowy Autorowi nie przyszło, że jest to jeden z najwspanialszych komplementów, jakie kiedykolwiek usłyszałam. Porównanie do obu Pań to dla mnie zaszczyt. Do ich klasy, inteligencji i pozycji zawodowej nawet nie śmiem aspirować. O klasie Autora rozmawiać nie będę. Przytoczone słowa mówią o Nim wszystko.

Pozdrawiam Was najserdeczniej, Drodzy Czytelnicy.


Do poczytania: