Tabu – zmowa milczenia

Tabu – zmowa milczenia

rymszewicz.NaTemat.pl – 2014-10-12

Jako ucywilizowani lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy nowocześni. Lubimy myśleć, że obce są nam przesądy, rytuały, magia, czary i choćby symboliczne zabijanie.

Kiedy w 1980 roku, we Francji, ukazała się książka “Trup” (Louis-Vincent Thomas „Trup. Od biologii do antropologii”; franc. „Le Cadavre: De la biologie à l’anthropologie”) na wydziałach humanistycznych zachodniego świata zawrzało.

Obok zachwytów nad intelektualną i cywilną odwagą Autora pojawiły się głośne słowa krytyki i oburzenia. Jak można tak pisać o śmierci? Przecież to temat, którego się nie dotyka i nie analizuje! Do tematu śmierci podchodzi się z niemym szacunkiem i zabobonnym strachem. Śmierć to jedno z wielkich tabu zachodniej kultury!

Thomas był wytrawnym naukowcem o niepokornym intelekcie. Opisał śmierć w sposób, o którym współczesny konsument lekkiej kultury obrazkowej nie chce ani wiedzieć ani myśleć. „Trup” Thomasa rozkłada się, żrą go robale, cuchnie i straszliwie przeraża, bo być może nadal jest na wpół żywy?

Lektura książki do łatwych nie należy. To nie jest pozycja dla wrażliwców – przy niej współczesne horrory to pestka. A jednak, ta głośna i skandalizująca pozycja była jednym z najbardziej spektakularnych obaleń tabu w kulturze współczesnej.

Po fali szoku, oburzenia i krytyki wróciło opamiętanie. Naukowcy i publicyści zaczęli zastanawiać się nad kultową wizją umierania. Szybko pojawiły się kolejne fascynujące publikacje w nurcie, stworzonej przez Thomasa, tanatologii.

Najpoważniejszym skutkiem dyskusji zainicjowanej przez badacza były międzynarodowe debaty lekarzy, specjalistów medycyny sądowej, prawników i transplantologów o tym, co jest wyznacznikiem śmierci człowieka. Ostatecznym efektem toczonych dyskusji było ustalenie, że życie ludzkie ustaje w chwili obumarcia pnia mózgu.

Tabu człowieka ponowoczesnego

Nie umiem ustrzec się truizmów i muszę napisać, o tym że rolą tabu jest podtrzymywanie ciągłości kultury i o tym, że opiera się na uniwersalnych zakazach. Zakazami objęte były i są – na przykład – kazirodztwo, pedofilia i kanibalizm.

Oprócz tabu „kardynalnych” i stałych mamy również – niejawne o mniejszym znaczeniu. Te ostatnie (lżejsze) upadają na naszych oczach, degradowane przez kulturę współczesną.

I tak zdegradowało się tabu – nagości i menstruacji, a ostatnio – podwójne tabu pedofilii i homoseksualizmu duchownych. Do upadku tabu nagości przyczyniła się moda wprowadzając, w latach 90-tych ubiegłego stulecia, przyzwolenie na odkryte brzuchy, wyraźnie widoczną bieliznę i ubrania typu „druga skóra”.

Tabu menstruacji padło widowiskowo za przyczyną reklamy i pewnej atrakcyjnej modelki, która publicznie i „z pewną taką nieśmiałością” opowiadała o miesięcznych przypadłościach kobiet.

Kiedy obalasz tabu w pojedynkę…

Dlaczego niektóre tabu umierają w milczeniu, inne zaś trwają chronione zabobonnym lękiem?

Posłużmy się przykładem. Jest rok 2014, nauczycielka matematyki z Krapkowic na Śląsku zdejmuje krzyż ze ściany w pokoju nauczycielskim. Jest odważna, przecież zdjęcie krzyża to jawne naruszenie tabu. Krzyża się nie zdejmuje, nie dotyka, nie krytykuje i nie komentuje. Krzyż się całuje i czci.

W niewielkiej społeczności Krapkowic, wobec tak jawnej profanacji, rozum i racjonalizm wykształconej dyrekcji, idzie na drzemkę. Zaczyna się wielka nagonka. Nauczycielka doświadcza ostracyzmu i przemocy. Środowisko nie brzydzi się ani obmową, ani pomówieniem, ani kłamstwem. Wszystkie chwyty dozwolone w obronie krzyża z pokoju nauczycielskiego!

Matematyczka popełniła błąd. Zapomniała, że obalenie tabu w pojedynkę musi skończyć się karą.

Słynny francuski antropolog Rene Girard w „Koźle ofiarnym” pisze, że mechanizm społecznej kary za naruszenie tabu to nic innego jak tylko skumulowana zbiorowa agresja grupy wobec jednostki. Społeczna kara musi zostać wyznaczona zawsze w reakcji na dotknięcie tabu i przez to – utratę równowagi i stabilności w grupie.

Przemoc skupiona na „winie” jednej, wybranej osoby ma na celu jej wykluczenie, ostracyzm i społeczne uśmiercenie.

Girard dodaje, że częstość i zasięg, z jakim społeczność stosuje mechanizm kozła ofiarnego jest dowodem na poziom jej dojrzałości. Inaczej mówiąc, społeczności „ucywilizowane” rzadziej stosują wykluczenie społeczne i symboliczne „zabijanie”.

Współczesny człowiek nie składa ofiar z ludzi, nie walczy dzidą i nie skazuje na śmierć przez wypędzenie z osady. „Cywilizowane” metody uśmiercania obejmują media, prasę, a jeśli trzeba lokalne autorytety, które społeczny „wyrok śmierci” poprą wielkim nazwiskiem.

Jako ucywilizowani lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy nowocześni. Lubimy myśleć, że obce są nam przesądy, rytuały, magia, czary i choćby symboliczne zabijanie.

Szczycimy się rozwiniętym systemem edukacji, nowoczesnym rynkiem i prawem pracy. Machamy, jak bronią, luksusowym telewizorem, domem, komputerem i samochodem. W rzeczywistości jesteśmy słabi i bezradni jak dzieci. Tak łatwo wytrącić nas z równowagi!

W agresję i niepokój wprowadza nas każdy intelektualny bunt, brak pokory w poszukiwaniu odpowiedzi na niewygodne pytania i cywilna odwaga by je zadawać.

Czy zdjęcie krzyża to tabu? Czy kazirodztwo to tabu?

Pewnie, że tabu. Tabu groźne, bo zaślepia. Zmusza do bezwolności i bezrefleksyjności. Popycha do agresji i usypia rozum. Jeśli przyjąć, że poziom kultury społeczności wyznacza tolerancja, neutralność światopoglądu i zdolność do dialogu społecznego, to najwyraźniej cofamy się w rozwoju. Mentalne korzenie nadal mamy w epoce kamienia i brązu.

Do poczytania:

  • Tabu w pracy
  • Louis-Vincent Thomas: „Trup: od biologii do antropologii”. Wydawnictwo Łódzkie.
  • Rene Girard: „Kozioł ofiarny”. Wydawnictwo Łódzkie.

Facebook comments:

comments